Problemy z dostępem do własnej ziemi
Rolnik z Dolnego Śląska, pan Jan Kowalski, od kilku miesięcy boryka się z poważnym problemem. Po likwidacji przejazdu kolejowego, który umożliwiał mu dojazd do swojego pola, został zmuszony do korzystania z alternatywnej trasy. Niestety, nowa droga prowadzi przez prywatną posesję, której właściciel żąda opłat w wysokości 2 tysięcy złotych miesięcznie za prawo przejazdu.
Brak alternatywnych rozwiązań
Według relacji rolnika, zlikwidowany przejazd był jedynym dogodnym dojściem do jego gruntów. Po jego zamknięciu, pan Jan musiał znaleźć inną drogę, ale ta okazała się kosztowna. „Nie mam wyboru, muszę płacić, aby móc uprawiać swoje pole. To absurd, że muszę płacić za dostęp do własnej ziemi” – mówi rolnik.
Podobne przypadki zdarzają się w innych regionach Polski. Według danych Krajowej Rady Izb Rolniczych, w ostatnich latach odnotowano wzrost liczby konfliktów dotyczących dojazdów do pól, szczególnie w związku z modernizacją infrastruktury kolejowej. Eksperci zwracają uwagę, że takie sytuacje mogą prowadzić do spadku opłacalności produkcji rolnej.
Apel o interwencję
Pan Jan Kowalski zwrócił się o pomoc do lokalnych władz oraz do Ministerstwa Rolnictwa. „Mam nadzieję, że uda się znaleźć rozwiązanie, które pozwoli mi bez przeszkód korzystać z mojej ziemi” – dodaje. W międzyczasie, rolnik rozważa podjęcie kroków prawnych, aby zakwestionować wysokość opłat.
Sytuacja ta pokazuje, jak ważne jest planowanie infrastruktury z uwzględnieniem potrzeb lokalnych społeczności. W wielu krajach, takich jak Niemcy czy Holandia, istnieją przepisy chroniące rolników przed utratą dostępu do gruntów w wyniku zmian w infrastrukturze.
Foto: images.pexels.com
















