Po miesięcznej przerwie Sejmowa Komisja do Spraw Petycji oraz Komisja Polityki Społecznej i Rodziny wznowiły wspólne prace nad projektami ustaw dotyczącymi tzw. statusu osoby najbliższej. Temat, który od lat dzieli polityków i społeczeństwo, powrócił do parlamentu w atmosferze osobistej tragedii i pilnej potrzeby legislacyjnej.
Pilny apel w obliczu choroby
Emocjonalny apel w sprawie przyspieszenia prac legislacyjnych wygłosił w TVN24 były poseł Polskiego Stronnictwa Ludowego, Eugeniusz Kłopotek. „Powinniśmy to piorunem głosować, póki mój kolega jeszcze żyje. Walczy z nowotworem i boi się o przyszłość swojego partnera” – mówił Kłopotek. Jego słowa unaoczniają dramatyczną sytuację wielu par niesformalizowanych, w których jedna osoba zmaga się z ciężką chorobą, a druga pozbawiona jest podstawowych praw, jakie przysługują małżonkom czy krewnym.
Czym jest „status osoby najbliższej”?
Proponowane rozwiązania prawne, często nazywane „rejestrem związków partnerskich” lub właśnie „statusem osoby najbliższej”, mają na celu nadanie parom żyjącym w nieformalnych związkach części uprawnień przysługujących małżeństwom. Chodzi przede wszystkim o kwestie kluczowe w sytuacjach kryzysowych, takie jak:
- Prawo do informacji medycznej – możliwość uzyskania pełnej informacji o stanie zdrowia partnera i uczestniczenia w procesie leczenia.
- Prawo do decydowania o pochówku – zabezpieczenie woli zmarłego partnera wobec ewentualnych roszczeń dalszej rodziny.
- Uproszczone dziedziczenie – zabezpieczenie majątkowe dla partnera po śmierci drugiej osoby.
- Przywileje podatkowe i socjalne – dostęp do ulg, zniżek lub świadczeń, z których korzystają małżeństwa.
Obecny brak takich regulacji oznacza, że w przypadku hospitalizacji, śmierci czy problemów prawnych, osoba będąca faktycznym opiekunem i najbliższym towarzyszem życia może zostać całkowicie odsunięta od podejmowania decyzji.
Zawiła ścieżka legislacyjna i społeczne podziały
Projekty ustaw regulujących tę materię trafiały do Sejmu wielokrotnie, za każdym razem napotykając na silny opór części środowisk politycznych i konserwatywnych. Debata często przeradza się w spór światopoglądowy o definicję rodziny, odsuwając na bok konkretne, ludzkie problemy, które rozwiązanie ma zaadresować.
Wznowienie prac komisji po przerwie wskazuje na ponowne podjęcie tematu, jednak tempo legislacyjne w Polsce rzadko bywa „piorunujące”, o czym apelował Kłopotek. Proces wymaga wysłuchania opinii, przeprowadzenia debat, a finalnie znalezienia kompromisu, który zyska poparcie większości parlamentarnej. W obecnej kadencji Sejmu szanse na uchwalenie ustawy są niepewne, co potęguje frustrację środowisk od lat zabiegających o te zmiany.
Kontekst międzynarodowy i standardy prawne
Polska pozostaje jednym z nielicznych krajów Unii Europejskiej, który nie wprowadził żadnej formy prawnego uznania związków partnerskich. Trybunał Europejski Praw Człowieka wielokrotnie wskazywał, że brak jakiejkolwiek prawnej ochrony dla trwałych związków osób tej samej płci może stanowić naruszenie prawa do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego. Również Rzecznik Praw Obywatelskich od lat postuluje o przyjęcie stosownych regulacji, podkreślając konieczność zabezpieczenia fundamentalnych praw obywatelskich.
„To nie jest kwestia ideologii, ale elementarnej sprawiedliwości i ochrony ludzkiej godności. Chodzi o to, by w najtrudniejszych chwilach życia człowiek nie był pozostawiony sam, a jego wola – szanowana” – komentuje prawniczka zajmująca się prawami człowieka.
Apel Eugeniusza Kłopoteka postawił przed politykami bardzo konkretne, ludzkie oblicze tej legislacyjnej luki. Czy dramatyczna historia „kolegi” posła przyspieszy prace komisji, czy kolejny projekt trafi do sejmowej zamrażarki – to pytanie, na które odpowiedź poznamy w nadchodzących miesiącach. Dla tysięcy par w Polsce decyzja ta ma fundamentalne, życiowe znaczenie.
Foto: images.pexels.com
















