Choć kalendarzowa wiosna rozpoczęła się już ponad miesiąc temu, aura za oknem wciąż potrafi zaskakiwać przymrozkami i chłodnym wiatrem. Według najnowszej długoterminowej prognozy ekspertów z Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej, na stabilne, wiosenne warunki pogodowe będziemy musieli jeszcze poczekać. Synoptycy nie mają dobrych wieści dla osób spragnionych słońca i wyższych temperatur – prawdziwie ciepłe dni mogą nadejść dopiero w maju.
Co mówi prognoza IMGW?
Długoterminowe modele prognostyczne, na których opiera się Instytut, wskazują, że nadchodzący okres, obejmujący drugą połowę kwietnia i początek maja, będzie charakteryzował się temperaturą powietrza poniżej średniej wieloletniej dla tego czasu roku. Oznacza to, że typowe dla kwietnia ocieplenie będzie wyraźnie opóźnione. „Anomalia termiczna może utrzymywać się nawet do końca miesiąca, co jest sytuacją dość nietypową” – komentuje jeden z synoptyków IMGW. W praktyce przekłada się to na częstsze dni z maksymalnymi temperaturami oscylującymi wokół 10-12 stopni Celsjusza, a w nocy i nad ranem nadal możliwe są przymrozki, zwłaszcza we wschodnich i południowych regionach kraju.
Przyczyny przedłużającego się chłodu
Głównym winowajcą takiego stanu rzeczy jest układ wyżów i niżów barycznych nad Europą. „Obserwujemy utrzymywanie się układów cyrkulacyjnych, które naprowadzają do Polski masy powietrza znad północnego-wschodu lub północy” – wyjaśnia meteorolog. To powietrze, pochodzące znad Skandynawii lub Rosji, jest znacznie chłodniejsze niż to, które napływałoby znad Atlantyku lub basenu Morza Śródziemnego. Dodatkowo, chłodne wody Bałtyku również nie sprzyjają szybkiemu ociepleniu w pasie nadmorskim.
Eksperci zwracają również uwagę na inne czynniki klimatyczne, które mogą wpływać na tegoroczną, kapryśną wiosnę. Należą do nich między innymi:
- Stan pokrywy śnieżnej w Skandynawii i Rosji, która odbija promienie słoneczne i wspomaga utrzymywanie się chłodnych mas powietrza.
- Aktywność prądu strumieniowego (jet stream), którego meandry mogą „blokować” napływ łagodniejszych, zachodnich mas powietrza.
- Ogólne zmiany wzorców pogodowych związane ze zjawiskami globalnymi, takimi jak Oscylacja Północnoatlantycka (NAO).
Konsekwencje dla rolnictwa i przyrody
Przedłużający się chłód ma realny wpływ na wiele aspektów życia. Dla rolników opóźniona wiosna oznacza stres związany z siewami i wschodami roślin. Wielu z nich obawia się, że chłodna i wilgotna gleba opóźni kiełkowanie, a późniejsze przymrozki mogą uszkodzić wrażliwe pąki drzew owocowych, co przełoży się na wielkość plonów.
Przyroda również reaguje z opóźnieniem. Fenolodzy, czyli naukowcy badający cykle życiowe roślin i zwierząt w zależności od pogody, odnotowują późniejsze niż zwykle przyloty niektórych ptaków oraz opóźnione kwitnienie wielu gatunków roślin, takich jak forsycje czy magnolie. „Rośliny są doskonałymi bioindykatorami. Ich reakcja jednoznacznie pokazuje, że ta wiosna jest wyjątkowo chłodna i powolna”
– mówi biolog zajmujący się fenologią.Czy maj przyniesie poprawę?
Według prognoz IMGW, przełom kwietnia i maja może być momentem zwrotnym. Modele sugerują stopniową zmianę cyrkulacji atmosferycznej, która ma zwiększyć napływ cieplejszego powietrza. Nie oznacza to jednak, że maj będzie od razu upalny. Prawdopodobnie początek miesiąca upłynie pod znakiem umiarkowanych, typowo wiosennych temperatur, które dopiero z czasem zaczną systematycznie rosnąć. Ostatecznie, pełnia wiosny, z temperaturami powyżej 20 stopni i długimi, słonecznymi dniami, może zostać osiągnięta dopiero w drugiej połowie maja.
Podsumowując, choć wiosenne przebłyski słońca są kuszące, to na podstawie aktualnych danych synoptycznych warto zachować ostrożność w pakowaniu letnich ubrań do szafy. Płaszcze i cieplejsze kurtki jeszcze przez kilka tygodni mogą okazać się niezbędne. Meteorolodzy zalecają śledzenie codziennych komunikatów pogodowych, ponieważ w tak dynamicznej sytuacji krótkoterminowe prognozy są najdokładniejsze.
Foto: ocdn.eu
















