Polskie kluby z przegranym otwarciem play-off
Czwartkowy wieczór 11 kwietnia 2024 roku przyniósł rozczarowanie polskim kibicom piłki ręcznej. W pierwszym spotkaniu fazy play-off Ligi Mistrzów zarówno Industria Kielce, jak i Orlen Wisła Płock poniosły porażki, choć w różnym stylu. Wyniki te znacząco utrudniają drogę do wymarzonego Final Four, które odbędzie się w Kolonii.
Dramatyczna walka Płocka ze Sportingiem
Mecz Orlen Wisły Płock przeciwko portugalskiemu Sportingowi CP był prawdziwym rollercoasterem emocji. Płocczanie przez większą część spotkania prezentowali się wyjątkowo słabo, przegrywając w 39. minucie aż dziesięcioma bramkami (21:31). Wydawało się, że dwumecz może zostać rozstrzygnięty już w pierwszym starciu. Jednak drużyna trenera Xaviera Sabate pokazała charakter w końcówce.
Dzięki znacznie lepszej grze w obronie i skuteczności w ataku, Polacy zdołali ograniczyć straty. Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 30:34 dla gospodarzy. Choć porażka, różnica czterech bramek pozostawia realne szanse na odwrócenie losów w rewanżu, który odbędzie się w przyszły czwartek w Płocku. Kluczową postacią po stronie Wisły był Dmitrij Kiseliev, który rzucił 7 bramek.
Kielce bezradne wobec Magdeburga
Znacznie bardziej bolesna w odbiorze była porażka Industrii Kielce. Aktualni mistrzowie Polski, którzy w fazie grupowej odnieśli 11 zwycięstw przy zaledwie 3 porażkach, ulegli na wyjeździe niemieckiemu SC Magdeburg 27:32. Gospodarze, broniący tytułu mistrzowskiego, od początku narzucili wysokie tempo i kontrolowali przebieg gry.
Kielecka drużyna, pomimo obecności takich gwiazd jak Dylan Nahi czy Alex Dujshebaev, nie znalazła sposobu na skuteczną ofensywę. Szczególnie rozczarowująca była gra w ataku, gdzie Polacy popełniali wiele błędów i nie wykorzystywali klarownych sytuacji bramkowych. Trener Talant Dujshebaev po meczu przyznał, że jego zespół nie sprostał wyzwaniu i musi pokazać zupełnie inne oblicze w rewanżu.
Co dalej z szansami na Final Four?
Analizując oba mecze, szanse na awans ma przede wszystkim Orlen Wisła Płock. Czterobramkowa strata na wyjeździe jest do odrobienia, zwłaszcza że drużyna z Płocka słynie z bardzo dobrej gry w hali Orlen Arena. Kluczowe będzie utrzymanie dobrej formy z końcówki meczu w Lizbonie przez pełne 60 minut rewanżu.
Sytuacja Industrii Kielce jest znacznie trudniejsza. Pięciobramkowa strata na wyjeździe przeciwko aktualnemu triumfatorowi rozgrywek to bardzo trudny orzech do zgryzienia. Aby awansować, Kielce muszą w rewanżu nie tylko wygrać, ale zrobić to co najmniej sześcioma bramkami, co przy klasie rywala wydaje się zadaniem karkołomnym. Będzie to wymagało niemal perfekcyjnego meczu w każdej jego facetcie.
To były trudne mecze, ale liga mistrzów na tym etapie taka jest. Nie ma łatwych rywali. Ważne, że w obu przypadkach zachowaliśmy szanse. W Płocku gramy o wszystko u siebie, a Kielce muszą zrobić wszystko, by w rewanżu wierzyły do ostatniego gwizdka – skomentował dla mediów jeden z polskich ekspertów.
Rewanże zaplanowane są na przyszły tydzień i z pewnością zgromadzą przed telewizorami rzesze kibiców. Dla polskiej piłki ręcznej awans nawet jednego zespołu do Final Four byłby ogromnym sukcesem i dowodem na wysoką pozycję naszych klubów w europejskiej elicie.
Foto: ipla.pluscdn.pl
















