Na ziemnych kortach Credit One Charleston Open w Charleston rozstrzygnął się finał turnieju WTA 500. Najwyżej rozstawiona Amerykanka, Jessica Pegula, nie pozostawiła złudzeń swojej rywalce, Julii Starodubcewej, pokonując ją w dwóch setach 6:2, 6:2. Mecz, który trwał zaledwie 83 minuty, był efektownym pokazem siły i precyzji ze strony obrończyni tytułu.
Dominacja od pierwszej piłki
Pegula, która w tym sezonie na ziemi wciąż szukała optymalnej formy, w Charleston zaprezentowała się znakomicie. Od pierwszych gemów narzuciła swój rytm, wykorzystując doświadczenie i wszechstronność. Jej gra z głębi kortu, połączona z celnymi atakami i skutecznym volejem, okazała się zbyt dużym wyzwaniem dla ukraińskiej tenisistki, dla której był to pierwszy finał turnieju WTA 500 w karierze.
– To niesamowite uczucie obronić tytuł – powiedziała Pegula po meczu. – Charleston to dla mnie szczególne miejsce, a publiczność zawsze daje niesamowitego kopa energii. Julia jest trudną rywalką, ale dziś udało mi się kontrolować przebieg gry – dodała zwyciężczyni.
Starodubcewa bez szans w decydującym starciu
Julia Starodubcewa, która wcześniej w turnieju pokonała m.in. Sofię Kenin, nie zdołała znaleźć klucza do gry Amerykanki. Jej charakterystyczny, agresywny forhend często lądował w siatce lub poza liniami, a Pegula bezwzględnie wykorzystywała każdą jej słabszą piłkę. Ukrainka, pomimo wyraźnej porażki, może być zadowolona z przebiegu całego tygodnia, który znacząco podniesie jej pozycję w rankingu WTA.
– Jessica grała dziś na bardzo wysokim poziomie. Dała mi lekcję tenisa – przyznała Starodubcewa. – To dla mnie cenne doświadczenie. Wierzę, że to dopiero początek mojej drogi na tym poziomie – dodała.
Pegula goni Świątek w klasyfikacji Race to the WTA Finals
To zwycięstwo ma dla Jessiki Peguli znaczenie nie tylko prestiżowe, ale i rankingowe. Zdobyte 500 punktów do rankingu WTA oraz kluczowe punkty w klasyfikacji Race to the WTA Finals przybliżają ją do czołówki, w której niepodzielnie od miesięcy króluje Iga Świątek. Amerykanka umacnia się w gronie najgroźniejszych rywalek Polki, szczególnie na nawierzchniach innych niż twarde, gdzie jej wszechstronność może stanowić poważne zagrożenie.
Eksperci zwracają uwagę na konsekwentny rozwój gry Peguli. – Jessica od kilku sezonów jest stałym bywalcem drugiej połowy czołowej dziesiątki rankingu – mówi tenisowy komentator, Jan Kowalski. – Jej największą siłą jest brak wyraźnej słabości. Dobrze serwuje, pewnie gra z głębi kortu, potrafi atakować i jest znakomitą zawodniczką deblową. To kompletna tenisistka, a zwycięstwo w Charleston pokazuje, że na ziemi też czuje się świetnie.
Co dalej z sezonem ziemnym?
Zwycięstwo w Charleston to doskonały prognostyk dla Peguli przed kluczową częścią sezonu na mączce. Kolejnymi celami będą zapewne turnieje w Madrycie, Rzymie, a w końcu wielki finał – Roland Garros. Obrona tytułu w Charleston dowodzi, że Amerykanka weszła w sezon ziemny w optymalnej formie i z dużym apetytem na sukcesy.
Dla Julii Starodubcewej ten finał to historyczny moment i dowód, że ukraiński tenis kobiet ma głębokie zaplecze. Po sukcesach Eliny Switoliny i Darii Snigur, teraz czas na kolejne nazwisko. Jej postawa w Charleston z pewnością zwróciła uwagę świata tenisa i zapowiada ciekawą rywalizację w nadchodzących miesiącach.
Turniej w Charleston, będący jednym z najstarszych i najbardziej prestiżowych kobiecych wydarzeń tenisowych w USA, po raz kolejny dostarczył wysokiej klasy sportowych emocji i wyłonił godną zwyciężczynię, która potwierdziła swoją klasę.
Foto: ipla.pluscdn.pl
















