Marki własne pod lupą konsumentów
W dobie rosnących cen żywności, marki własne sieci handlowych stały się dla wielu Polaków podstawą codziennych zakupów. Atrakcyjna cena często idzie w parze z akceptowalną, jak się wydaje, jakością. Okazuje się jednak, że nawet w obrębie jednego produktu tej samej sieci mogą kryć się istotne różnice, na które klienci powinni zwracać baczną uwagę. Doniesienia portalu DlaHandlu.pl oraz obserwacje internautów ujawniły ciekawy przypadek dotyczący masła „Mleczna Dolina” oferowanego w sklepach Biedronka.
Podobieństwo, które może mylić
Na półkach jednej z najpopularniejszych sieci dyskontowych w Polsce można natknąć się na dwie kostki masła pod szyldem „Mleczna Dolina”, które na pierwszy, pobieżny rzut oka wyglądają niemal identycznie. Klasyczne, żółte opakowanie z charakterystyczną nazwą i logotypem sieci – to elementy wspólne. Różnica ujawnia się dopiero przy wnikliwej lekturze etykiety, a konkretnie w parametrze zawartości tłuszczu. Jak podkreślają konsumenci i eksperci, jeden produkt zawiera 82% tłuszczu, podczas gdy drugi – jedynie 73,5%. Ta niemal 10-procentowa rozbieżność ma kluczowe znaczenie dla charakterystyki produktu.
Masło, zgodnie z polskimi i unijnymi normami, to produkt o zawartości tłuszczu mlecznego nie mniejszej niż 80% i nie większej niż 90%. Produkt o zawartości tłuszczu 82% mieści się więc w ścisłej definicji masła. Wersja z 73,5% tłuszczu, choć potocznie bywa nazywana masłem, w rzeczywistości kwalifikuje się jako tłuszcz mleczny do smarowania lub mieszanka mlecznego tłuszczu z innymi składnikami. To fundamentalna różnica, wpływająca nie tylko na smak, konsystencję i właściwości kulinarne, ale także na wartość odżywczą i cenę.
Dlaczego ta różnica ma znaczenie?
Dla przeciętnego konsumenta, który nie przygląda się składowi, zakup może okazać się rozczarowaniem. Masło o wyższej zawartości tłuszczu ma bardziej intensywny, maślany smak, lepiej sprawdza się do pieczenia i smażenia (ma wyższą tzw. temperaturę dymienia), a także zawiera mniej wody. Produkt z niższą zawartością tłuszczu może być bardziej rozsmarowywalny bezpośrednio z lodówki, ale często zawiera dodatki emulgatorów, stabilizatorów lub białek mleka, które mają poprawić jego teksturę.
To klasyczny przykład na to, jak sieci handlowe optymalizują swoją ofertę, czasem wprowadzając na rynek produkty o zbliżonym wyglądzie, ale różnej specyfikacji – komentuje jeden z ekspertów ds. konsumenckich. – Kluczowe jest, by kupujący świadomie wybierali, co wkładają do koszyka, a nie kierowali się wyłącznie przyzwyczajeniem lub pierwszym wrażeniem.
Ta sytuacja nie jest odosobniona. Wiele sieci handlowych ma w ofercie kilka linii produktów pod jedną marką własną, które różnią się składem i jakością surowców. Często tańsza wersja (jak masło 73,5%) ma za zadanie konkurować ceną z najtańszymi produktami na rynku, podczas gdy droższa (82%) ma przyciągać klientów szukających produktu bardziej zbliżonego do tradycyjnego masła.
Jak nie dać się zaskoczyć przy półce?
Eksperci ds. żywności i prawa konsumenckiego radzą, by zawsze, nawet przy zakupie dobrze znanego produktu, poświęcić chwilę na analizę etykiety. Na co zwracać uwagę?
- Zawartość tłuszczu: To podstawowy parametr dla masła i produktów maślanych.
- Skład: Im krótszy, tym lepiej. Prawdziwe masło powinno zawierać wyłącznie śmietankę (lub mleko) i ewentualnie sól. Obecność innych dodatków (oleje roślinne, emulgatory) zmienia kategorię produktu.
- Nazwa produktu: Producenci są zobowiązani do precyzyjnego nazewnictwa. „Masło ekstra”, „Masło” czy „Tłuszcz mleczny do smarowania” – każda z tych nazw niesie ze sobą konkretne, prawne implikacje dotyczące składu.
Sprawa „Mlecznej Doliny” z Biedronki to doskonała lekcja świadomego konsumentyzmu. W czasach, gdy oszczędzanie na zakupach jest priorytetem, warto pamiętać, że niższa cena może czasem wiązać się z kompromisem w zakresie składu. Czytanie etykiet, choć wymaga odrobiny wysiłku, jest jedynym sposobem, by mieć pełną kontrolę nad tym, co trafia na nasze stoły. Sieci handlowe oferują wybór, a obowiązkiem klienta jest z tego wyboru świadomie korzystać.
Foto: pliki.farmer.pl
















