Już od wtorku, 28 kwietnia, kierowcy w Polsce muszą przygotować się na wyższe koszty tankowania. Minister energii ogłosił nowe maksymalne ceny paliw, które będą obowiązywać na stacjach benzynowych w całym kraju. Zgodnie z oficjalnym obwieszczeniem, litr benzyny 95-oktanowej nie będzie mógł kosztować więcej niż 6,21 zł, co oznacza wzrost w porównaniu do poprzedniego tygodnia.
Podwyżki dotkną również innych popularnych paliw. Benzyna 98-oktanowa osiągnie pułap 6,72 zł za litr, a olej napędowy – 7,12 zł. To wyraźna zmiana w stosunku do cen maksymalnych, które obowiązywały w weekend i w poniedziałek. Analitycy rynku paliw od dawna prognozowali takie ruchy, wskazując na rosnące koszty surowców na rynkach światowych oraz osłabienie złotego wobec dolara amerykańskiego.
Eksperci zwracają uwagę, że decyzja ministra ma na celu ochronę konsumentów przed jeszcze wyższymi cenami, które mogłyby pojawić się w wyniku spekulacji. W praktyce jednak oznacza to, że w wielu regionach Polski ceny na stacjach mogą być wyższe nawet o kilkanaście groszy na litrze niż w ostatnich dniach. Dla przeciętnego kierowcy, który tankuje około 50 litrów miesięcznie, wzrost ten przełoży się na dodatkowe wydatki rzędu 5–10 złotych.
Warto przypomnieć, że podobne sytuacje miały miejsce w przeszłości, np. w 2022 roku, gdy ceny paliw dynamicznie rosły w związku z napiętą sytuacją geopolityczną i sankcjami nałożonymi na Rosję. Obecnie, choć sytuacja jest nieco stabilniejsza, to wciąż niepewność na rynkach energetycznych sprawia, że kierowcy muszą liczyć się z kolejnymi podwyżkami w najbliższych miesiącach.
Rzecznik resortu energii podkreślił, że ministerstwo monitoruje sytuację i w razie potrzeby podejmie dalsze kroki, aby zabezpieczyć interesy obywateli. Na razie jednak kierowcy powinni przygotować się na wyższe rachunki na stacjach paliw już od najbliższego wtorku.
Foto: images.pexels.com
















