Wielkopiątkowa tragedia w Ujsołach
3 kwietnia, w Wielki Piątek, spokój małej miejscowości Ujsoły został brutalnie przerwany. Około godziny 21:30, na drodze wojewódzkiej, samochód osobowy marki Volkswagen wjechał w grupę pieszych. Ofiary, w tym rodzina z małymi dziećmi, wracały właśnie z nabożeństwa Drogi Krzyżowej do domu. Jak ustalili śledczy, za kierownicą auta znajdował się pijany 22-letni Sebastian Z. Mężczyzna miał w organizmie ponad 2 promile alkoholu.
Szokujące okoliczności i szybkie zwolnienie sprawcy
Do zdarzenia doszło na prostym odcinku drogi, przy dobrych warunkach atmosferycznych. Świadkowie zeznali, że samochód nie zwolnił przed przejściem dla pieszych, mimo iż grupa była dobrze widoczna. Na miejsce natychmiast wezwano służby. Trzy osoby, w tym dwoje dzieci, zostały przewiezione do szpitala z obrażeniami ciała. Ich stan, na szczęście, nie zagrażał życiu. Sprawca wypadku został zatrzymany i osadzony w policyjnym areszcie.
Jednak to, co wydarzyło się później, wstrząsnęło lokalną społecznością i poszkodowanymi jeszcze bardziej niż sam wypadek. Mimo poważnych zarzutów – prowadzenia pojazdu w stanie nietrzeźwości, spowodowania zagrożenia w ruchu lądowym i narażenia na niebezpieczeństwo życia i zdrowia wielu osób – Sebastian Z. już po dwóch dniach, w niedzielę wielkanocną, opuścił areszt. Decyzję o tymczasowym aresztowaniu lub dozorie policyjnym miał podjąć sąd, jednak ostatecznie zastosowano wobec niego łagodniejszy środek zapobiegawczy.
Głos poszkodowanej rodziny: „Czujemy się oszukani przez system”
Redakcja „Faktu” dotarła do jednej z poszkodowanych rodzin. Jej członkowie, którzy wciąż dochodzą do siebie po fizycznych i psychicznych urazach, nie kryją gniewu i rozczarowania.
To niepojęte. Przeżyliśmy koszmar, my i nasze dzieci. A ten, który to wszystko spowodował, będąc pijanym, po dwóch dniach jest wolny. Gdzie jest sprawiedliwość? Czujemy się oszukani przez system, który powinien nas chronić
– mówi jeden z rodziców, prosząc o anonimowość. Rodzina podkreśla, że szybkie zwolnienie sprawcy budzi w nich ogromny lęk o własne bezpieczeństwo i poczucie całkowitej bezsilności. Obawiają się również, że cała procedura karna może potoczyć się po myśli oskarżonego, a wyrok nie będzie adekwatny do wyrządzonej krzywdy.
Komentarz prawnika: Dlaczego sąd podjął taką decyzję?
Zapytaliśmy o opinię adwokata specjalizującego się w prawie karnym, mec. Krzysztofa Nowaka. Wyjaśnia on, że decyzja o tymczasowym aresztowaniu nie jest automatyczna.
„Sąd, rozważając wniosek prokuratury o tymczasowe aresztowanie, bierze pod uwagę kilka kryteriów. Kluczowe jest wysokie prawdopodobieństwo popełnienia zarzucanego czynu, ale także obawa ucieczki lub ukrywania się oskarżonego, czy też obawa, że będzie on nakłaniał świadków do składania fałszywych zeznań. W tym przypadku, być może sąd uznał, że zastosowanie łagodniejszego środka, np. dozoru policyjnego, poręczenia majątkowego lub zakazu opuszczania kraju, jest wystarczające. Należy pamiętać, że areszt to środek ostateczny”
– tłumaczy mec. Nowak. Dodaje jednak, że dla pokrzywdzonych taka decyzja jest zawsze trudna do zaakceptowania, zwłaszcza gdy czują realne zagrożenie.
Reakcja lokalnej społeczności i służb
Wypadek i późniejsze zwolnienie sprawcy stały się głównym tematem rozmów w Ujsołach. Mieszkańcy organizują się, by wyrazić swoje wsparcie dla poszkodowanych i domagać się surowego ukarania Sebastiana Z. Na lokalnych forach internetowych i grupach społecznościowych pojawiają się apele o zbieranie podpisów pod petycją do prokuratury i sądu, by sprawa została potraktowana z najwyższą surowością.
Policja i prokuratura zapewniają, że śledztwo jest prowadzone rzetelnie i bez zbędnej zwłoki. „Wszystkie okoliczności zdarzenia są dokładnie badane. Zebrany materiał dowodowy jest obszerny. Decyzja o środku zapobiegawczym należy do sądu, ale nie wpływa to na dalszy tok postępowania karnego” – poinformowała nas rzeczniczka Komendy Powiatowej Policji w Żywcu.
Sprawa Sebastiana Z. trafi już niebawem do sądu. Dla rodziny poszkodowanej i wielu mieszkańców Ujsół będzie to sprawdzian tego, czy polskie prawo potrafi skutecznie chronić ofiary i wymierzać sprawiedliwość w przypadkach tak drastycznego lekceważenia bezpieczeństwa innych.
Foto: ocdn.eu
















