W poniedziałkowym starciu o brązowy medal PlusLigi doszło do niezwykłego widowiska. PGE Projekt Warszawa, prowadząc 2:0 w setach i będąc o krok od zdobycia upragnionego trzeciego miejsca, dał się dogonić i pokonać Asseco Resovii Rzeszów 2:3. To trzecie spotkanie w rywalizacji do trzech zwycięstw, w której stołeczny zespół wciąż prowadzi 2-1.
Mecz, rozegrany w hali na warszawskim Ursynowie, początkowo układał się po myśli gospodarzy. Pewnie wygrali dwie pierwsze partie, a ich przewaga w ataku i bloku wydawała się nie do przeskoczenia. Jednak zespół z Rzeszowa, prowadzony przez trenera Giuliniego, pokazał charakter i hart ducha. W trzecim secie rzeszowianie podnieśli się z kolan, wygrywając na przewagi, a następnie zdominowali czwartą partię, doprowadzając do tie-breaka.
Decydujący set to prawdziwy rollercoaster emocji. Projekt prowadził już 9:6, ale Resovia zdołała odrobić straty, a przy stanie 12:12 przejęła inicjatywę. Ostatecznie zwyciężyła 15:13, przedłużając rywalizację o brąz. Kluczową postacią okazał się przyjmujący Resovii, który zdobył 24 punkty, w tym kilka kluczowych w końcówkach.
To nie pierwszy raz w historii PlusLigi, gdy drużyna po prowadzeniu 2:0 traci szansę na zamknięcie rywalizacji. Przykładowo w 2019 roku Jastrzębski Węgiel w podobnych okolicznościach przegrał z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle w finale. Statystyki pokazują, że w takich sytuacjach psychologia odgrywa ogromną rolę – zespół prowadzący często traci koncentrację, podczas gdy przeciwnik zyskuje wiarę w odwrócenie losów.
Czwarty mecz odbędzie się w środę 6 maja w Rzeszowie. Jeśli Projekt nie zdoła wygrać, rywalizacja wróci do Warszawy na decydujące piąte spotkanie. Dla obu drużyn stawką jest nie tylko medal, ale i prestiż – brązowy medalista PlusLigi uzyskuje prawo gry w europejskich pucharach.
Foto: images.pexels.com











