Kontrowersyjne praktyki w ramach Wspólnej Polityki Rolnej
System dopłat bezpośrednich w Unii Europejskiej, zaprojektowany z myślą o wsparciu lokalnych rolników, staje się przedmiotem krytyki po ujawnieniu, że korzystają z niego również najbogatsi ludzie świata. Przykładem jest szejk Mohamed bin Zayed Al Nahyan, władca Zjednoczonych Emiratów Arabskich, który – jak wynika z dostępnych informacji – uzyskuje miliony euro z unijnych funduszy rolnych.
Kluczowym mechanizmem, który to umożliwia, jest fakt, że dotacje w ramach Wspólnej Polityki Rolnej (WPR) są przypisane do gruntów rolnych, a nie do obywatelstwa czy miejsca zamieszkania beneficjenta. Szejk posiada udziały w spółkach rolnych działających w kilku krajach UE, w tym w Rumunii, Hiszpanii i Włoszech. Dzięki temu jego przedsiębiorstwa mogą legalnie ubiegać się o dopłaty obszarowe, które w skali roku sięgają milionów euro.
Skala zjawiska i reakcje
Eksperci zwracają uwagę, że podobne przypadki nie są odosobnione. Według danych Europejskiego Trybunału Obrachunkowego, około 5% największych beneficjentów WPR kontroluje znaczną część wypłacanych środków. Wśród nich znajdują się nie tylko zagraniczni inwestorzy, ale także duże korporacje rolne. – System jest przestarzały i wymaga reformy, aby pieniądze podatników trafiały tam, gdzie są najbardziej potrzebne – mówi dr Anna Kowalska, ekonomistka z Uniwersytetu Warszawskiego, zajmująca się polityką rolną. – Dopłaty powinny być powiązane z rzeczywistą działalnością rolniczą i miejscem zamieszkania, a nie tylko z posiadaniem ziemi.
W przypadku szejka Al Nahyana, którego majątek szacuje się na około 200 miliardów dolarów, kwoty uzyskiwane z UE stanowią znikomą część jego dochodów. Niemniej jednak, fakt ten budzi pytania o sprawiedliwość dystrybucji funduszy unijnych. Organizacje pozarządowe, takie jak Oxfam, od lat apelują o wprowadzenie górnych limitów dopłat na jednego beneficjenta, co mogłoby ograniczyć tego typu praktyki.
Kontekst geopolityczny
Zjednoczone Emiraty Arabskie, choć nie są członkiem UE, mają silne powiązania gospodarcze z Europą. Inwestycje w sektor rolny na Starym Kontynencie są częścią strategii dywersyfikacji źródeł dochodu, mającą na celu uniezależnienie się od ropy naftowej. Własność ziemi w krajach takich jak Rumunia czy Hiszpania pozwala emirackim funduszom inwestycyjnym na stabilny zysk z dopłat, które w założeniu miały wspierać europejskie rodziny rolnicze.
Sprawa ta może wpłynąć na debatę nad przyszłym kształtem WPR po 2027 roku. Komisja Europejska zapowiedziała już przegląd kryteriów przyznawania dotacji, ale jak dotąd nie przedstawiła konkretnych propozycji zmian. Dla wielu rolników w UE, którzy borykają się z rosnącymi kosztami produkcji i zmianami klimatu, fakt, że miliarderzy korzystają z tego samego systemu, jest trudny do zaakceptowania.
Foto: images.pexels.com













