More forecasts: Weather Warsaw 30 days
Home / Rynek / Masło po 2,99 zł? „Społem” oskarża Lidl i Biedronkę o nieuczciwą konkurencję

Masło po 2,99 zł? „Społem” oskarża Lidl i Biedronkę o nieuczciwą konkurencję

Do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów trafiła skarga złożona przez sieć sklepów „Społem”. Dotyczy ona promocyjnej sprzedaży masła w dwóch największych dyskontach w Polsce – Lidlu i Biedronce. W ocenie składających zarzuty, stosowane przez sieci rabaty mogą naruszać zasady uczciwej konkurencji oraz godzić w interesy konsumentów.

Zarzut dumpingu cenowego

W skierowanym do UOKiK dokumencie wskazano, że ceny masła w promocjach – sięgające nawet 2,99 zł za kostkę – są rażąco niskie w stosunku do kosztów produkcji. Zdaniem przedstawicieli „Społem”, takie praktyki mogą być kwalifikowane jako dumping cenowy, który w dłuższej perspektywie prowadzi do eliminacji mniejszych graczy z rynku. „To nie jest walka o klienta, to walka o przetrwanie lokalnych producentów i detalistów” – podkreślają autorzy skargi.

Biedronka i Lidl odpowiadają

Przedstawiciele obu sieci konsekwentnie utrzymują, że ich działania promocyjne są zgodne z prawem. W wydanych oświadczeniach argumentują, że niskie ceny masła są możliwe dzięki efektowi skali, negocjacjom z dostawcami oraz chwilowej nadpodaży surowca na rynku europejskim. „Dbamy o portfele Polaków, szczególnie w czasach wysokiej inflacji” – czytamy w stanowisku jednego z dyskontów.

Eksperci ostrzegają przed monopolizacją

Analitycy rynku spożywczego zwracają uwagę, że podobne sytuacje miały już miejsce w innych krajach Unii Europejskiej. W 2019 roku francuski urząd antymonopolowy nałożył kary na sieci Carrefour i Leclerc za sprzedaż masła poniżej kosztów. „Mechanizm jest prosty – najpierw niskie ceny przyciągają klientów, potem słabsi konkurenci bankrutują, a w końcu dyskonty mogą podnieść ceny bez obawy o utratę udziałów w rynku” – wyjaśnia dr hab. Andrzej Kowalczyk, ekspert ds. handlu z SGH.

Skutki dla konsumentów i branży

Choć z perspektywy przeciętnego klienta tanie masło wydaje się korzystne, długofalowe konsekwencje mogą być odwrotne. Ograniczenie konkurencji może skutkować mniejszym wyborem produktów i wzrostem cen po zakończeniu promocji. Co więcej, lokalni producenci, którzy nie są w stanie konkurować z gigantami, często zmuszeni są do zamykania działalności. W skrajnych przypadkach może to prowadzić do spadku jakości oferowanych artykułów.

UOKiK zapowiedział, że dokładnie przeanalizuje złożoną skargę. Jeśli zarzuty się potwierdzą, sieciom grożą kary finansowe sięgające nawet 10% rocznego obrotu. Decyzja urzędu może zapaść w ciągu najbliższych miesięcy.

Foto: images.pexels.com

Tagi:

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *