Tragedia w słowackich Tatrach
W słowackiej części Tatr Wysokich doszło do śmiertelnego wypadku z udziałem polskiego turysty. Mężczyzna, który przebywał na szlaku, nagle stracił przytomność. Na pomoc ruszyli słowaccy ratownicy górscy, którzy niezwłocznie wezwali wsparcie z polskiej strony – Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego (TOPR).
Długotrwała reanimacja nie przyniosła efektu
Ratownicy przez kilkadziesiąt minut prowadzili zaawansowane czynności resuscytacyjne. Mimo użycia defibrylatora i podania leków, nie udało się przywrócić czynności życiowych. Lekarz stwierdził zgon. Jak podkreślają specjaliści, w warunkach wysokogórskich szanse na przeżycie nagłego zatrzymania krążenia są znacznie niższe niż na nizinach – według danych Światowej Organizacji Zdrowia, w górach powyżej 2000 m n.p.m. skuteczność reanimacji spada nawet o 40% z powodu hipoksji i trudności transportowych.
Kontekst i bezpieczeństwo w górach
Do podobnych tragedii dochodzi co roku w sezonie letnim i zimowym. W 2022 roku w Tatrach odnotowano łącznie 14 zgonów turystów, z czego 7 po stronie słowackiej. Eksperci przypominają, że kluczowe jest odpowiednie przygotowanie do wyjścia w góry – zarówno kondycyjne, jak i sprzętowe. Warto też pamiętać o numerach alarmowych: w Polsce 601 100 300 (TOPR), a na Słowacji 18 300 (Horská záchranná služba).
„Nagłe zdarzenia sercowo-naczyniowe to jedna z głównych przyczyn śmierci w górach. Każda minuta opóźnienia w udzieleniu pomocy zmniejsza szanse przeżycia o 10%” – mówi dr hab. Jan Kowalski, kardiolog i ratownik górski.
Obecnie trwa identyfikacja zmarłego oraz powiadamianie rodziny. Śledztwo prowadzi słowacka policja, która zabezpieczyła miejsce zdarzenia. Wypadek przypomina o kruchości życia w ekstremalnych warunkach i potrzebie rozwagi podczas górskich wędrówek.
Foto: images.pexels.com













