Polsko-ukraińskie rozmowy o przyszłości rolnictwa
W Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi odbyły się kolejne negocjacje między przedstawicielami polskich rolników a stroną ukraińską. Tematem przewodnim były nie tylko bieżące problemy związane z importem produktów rolnych, ale także długoterminowa wizja funkcjonowania unijnego sektora rolno-spożywczego. Zdaniem ekspertów, bez wypracowania stabilnych zasad współpracy, polskie gospodarstwa mogą stracić konkurencyjność.
Jednym z głównych punktów sporu jest polityka celna i dopłat. Rolnicy zwracają uwagę, że ukraińskie zboże często trafia na polski rynek po cenach niższych niż koszty produkcji w kraju. Według danych Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej, w 2023 roku import pszenicy z Ukrainy wzrósł o 40% w porównaniu z rokiem poprzednim. To wywołuje presję na lokalnych producentów, którzy muszą konkurować z tańszymi surowcami.
„Jeśli nie zostaną wprowadzone mechanizmy ochronne, polskie rolnictwo może stanąć przed widmem bankructwa wielu gospodarstw” – ostrzega dr hab. Jan Kowalski, ekspert ds. rynków rolnych z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu.
Kolejnym wyzwaniem są rosnące koszty produkcji. Ceny nawozów sztucznych sięgają obecnie 3000 zł za tonę, co jest wzrostem o 25% w stosunku do ubiegłego roku. Do tego dochodzą wyższe ceny paliw i energii, które bezpośrednio wpływają na opłacalność upraw. Rolnicy alarmują, że bez stabilizacji cen środków produkcji, uprawa rzepaku czy zbóż staje się nieopłacalna.
Sytuację dodatkowo komplikują zmiany klimatyczne. Susze i niestabilne opady powodują, że plony są coraz niższe, a koszty ubezpieczeń upraw rosną. W odpowiedzi na te wyzwania, strona polska postuluje wprowadzenie unijnych mechanizmów interwencyjnych, które pozwoliłyby na stabilizację dochodów rolników w okresach kryzysu.
Podczas spotkania poruszono także kwestię przyszłości wspólnej polityki rolnej UE. Zdaniem uczestników, konieczne jest wypracowanie nowych zasad, które uwzględniałyby zarówno potrzeby polskich producentów, jak i integrację Ukrainy z europejskim rynkiem. Bez tego, jak podkreślają eksperci, trudno będzie uniknąć kolejnych protestów i napięć.
Foto: images.pexels.com













