Spór o Order Orła Białego i nazewnictwo wojskowe
Decyzja Wołodymyra Zełenskiego o nadaniu jednej z jednostek wojskowych imienia „Bohaterów UPA” wywołała w Polsce ostrą reakcję polityczną. Prezydent Karol Nawrocki zapowiedział, że zamierza podjąć kroki zmierzające do odebrania ukraińskiemu przywódcy Orderu Orła Białego, który został mu przyznany przez Andrzeja Dudę w 2023 roku. To symboliczne odznaczenie miało podkreślać solidarność Polski z Ukrainą w obliczu rosyjskiej agresji, jednak obecnie staje się przedmiotem politycznego sporu.
Nawrocki argumentuje, że decyzja Zełenskiego jest sprzeczna z duchem polsko-ukraińskiego pojednania i może być odebrana jako gloryfikacja formacji, która w historii budzi kontrowersje. Według polskiego prezydenta, nadanie orderu osobie, która dopuszcza się takich działań, jest nie do zaakceptowania. W przeszłości podobne napięcia pojawiały się przy okazji dyskusji o zbrodni wołyńskiej i upamiętnianiu ofiar obu stron konfliktu.
Na słowa Nawrockiego szybko zareagował mer Lwowa Andrij Sadowy. W swoim oświadczeniu podkreślił, że Ukraina ma prawo do własnej polityki historycznej i że decyzja Zełenskiego dotyczy wyłącznie wewnętrznych spraw wojskowych. Sadowy zaznaczył, że takie działania nie powinny wpływać na bilateralne relacje, które są kluczowe w kontekście wojny z Rosją. Dodał również, że Ukraina docenia dotychczasowe wsparcie Polski i liczy na dalszą współpracę.
Eksperci zwracają uwagę, że spór ten może mieć szersze konsekwencje dla stosunków polsko-ukraińskich. Historycy przypominają, że kwestia UPA jest w Polsce wciąż bolesna, a jej bohaterowie są postrzegani przez wielu jako sprawcy zbrodni na ludności cywilnej. Z kolei dla części Ukraińców UPA symbolizuje walkę o niepodległość, co prowadzi do fundamentalnych różnic w narracjach historycznych. W ostatnich latach oba kraje starały się jednak budować mosty porozumienia, czego przykładem były wspólne inicjatywy naukowe i kulturalne.
Order Orła Białego to najwyższe polskie odznaczenie państwowe, przyznawane za wybitne zasługi. Odebranie go byłoby bezprecedensowym krokiem w historii III RP, który mógłby wpłynąć na postrzeganie Polski na arenie międzynarodowej. Dyplomaci podkreślają, że takie działanie wymagałoby precyzyjnego uzasadnienia prawnego i politycznego. Póki co, sprawa pozostaje w sferze deklaracji, a jej rozwój będzie uważnie obserwowany zarówno w Warszawie, jak i Kijowie.
Foto: images.pexels.com
















