Kolarski peleton Giro d’Italia rozegrał właśnie czwarty etap, który przyniósł niespodziewane rozstrzygnięcia. Zwycięzcą odcinka został Jhonatan Narvaez, reprezentant Ekwadoru i zawodnik grupy UAE Team Emirates XRG. To jego pierwsze etapowe zwycięstwo w tegorocznej edycji włoskiego grand touru, co potwierdza rosnącą siłę południowoamerykańskich kolarzy w światowym peletonie.
Trasa czwartego etapu, licząca około 190 kilometrów, wiodła przez pagórkowate tereny północnych Włoch. Kluczowym momentem był finałowy podjazd, na którym Narvaez zdołał oderwać się od głównej grupy i utrzymać przewagę do mety. Jego atak był precyzyjnie zaplanowany przez dyrektorów sportowych UAE Team Emirates, którzy od początku sezonu kładą nacisk na agresywną jazdę w końcówkach etapów.
W klasyfikacji generalnej doszło do zmiany lidera. Różową koszulkę lidera przejął Włoch Giulio Ciccone z grupy Lidl-Trek. Ciccone, znany ze swoich umiejętności na podjazdach, wykorzystał przewagę zdobytą na finałowym wzniesieniu. Jego pozycja lidera jest jednak zagrożona, ponieważ przed nim jeszcze wiele górskich etapów, w tym te w Alpach i Dolomitach. Historycznie rzecz biorąc, utrzymanie koszulki lidera przez cały wyścig jest niezwykle trudne, a ostatnim Włochem, który tego dokonał, był Vincenzo Nibali w 2016 roku.
Eksperci zwracają uwagę, że Narvaez może być czarnym koniem tegorocznego Giro. Jego forma rośnie z etapu na etap, a wsparcie ze strony mocnego składu UAE Team Emirates, w tym doświadczonych pomocników, daje mu szansę na walkę w klasyfikacji górskiej. Dla porównania, w zeszłym roku podobną strategię obrał inny kolarz z Ameryki Południowej, co zaowocowało miejscem w pierwszej dziesiątce. Obecny wyścig zapowiada się więc niezwykle emocjonująco, a kolejne etapy mogą przynieść dalsze przetasowania w czołówce.
Foto: images.pexels.com












