Od początku maja w polskich sklepach i aptekach zaczyna brakować pewnej znanej rośliny. Glistnik jaskółcze ziele, od lat stosowany w suplementach diety i herbatkach ziołowych, został objęty zakazem stosowania w żywności. Decyzja ta wynika z nowelizacji przepisów bezpieczeństwa żywności, które weszły w życie 4 maja.
Dlaczego zakazano popularnego ziela?
Głównym powodem wycofania glistnika są obawy związane z jego potencjalną toksycznością. Roślina ta zawiera alkaloidy izochinolinowe, które w większych dawkach mogą wykazywać działanie hepatotoksyczne, czyli uszkadzające wątrobę. Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA) w swoich ocenach wskazywał na brak wystarczających danych do ustalenia bezpiecznego poziomu spożycia.
Jak komentuje dr Anna Nowak, fitofarmakolog z Uniwersytetu Medycznego: „Decyzja jest podyktowana zasadą ostrożności. Podczas gdy tradycyjne, zewnętrzne stosowanie glistnika na brodawki skórne jest dobrze udokumentowane, długotrwałe, wewnętrzne przyjmowanie ekstraktów budzi wątpliwości toksykologiczne”.
Konsekwencje dla branży i konsumentów
Producenci suplementów diety i wyrobów ziołowych stanęli przed koniecznością pilnej reformulacji swoich produktów. Część z nich już wcześniej, śledząc dyskusje na forum europejskim, rozpoczęła proces zastępowania glistnika innymi składnikami o podobnym, deklarowanym działaniu wspierającym drogi żółciowe, takimi jak ekstrakt z karczocha czy ostropest plamisty.
Dla konsumentów oznacza to, że dotychczas dostępne preparaty z glistnikiem znikną ze sklepowych półek. Ci, którzy posiadają je w domowych apteczkach, mogą je zużyć, jednak nie będą mogli dokonać nowych zakupów. Warto podkreślić, że zakaz dotyczy wyłącznie stosowania w żywności i suplementach. Glistnik nadal będzie legalny jako składnik kosmetyków (np. maści) oraz jako roślina ozdobna czy zielarska do użytku zewnętrznego, zgodnie z wiedzą i zaleceniami fitoterapeuty.
Historyczny kontekst i przyszłość zielarstwa
Glistnik jaskółcze ziele (Chelidonium majus) od wieków zajmował ważne miejsce w medycynie ludowej. Jego nazwa zwyczajowa wiąże się z dawnym przekonaniem, że jaskółki używały soku z tej rośliny do leczenia oczu swoich piskląt. Obecna decyzja wpisuje się w szerszy trend zaostrzania regulacji dotyczących surowców roślinnych o złożonym i potencjalnie ryzykownym składzie chemicznym.
To nie pierwszy taki przypadek w Unii Europejskiej. Wcześniej podobne kontrowersje i ograniczenia dotknęły np. żywokost lekarski (ze względu na alkaloidy pirolizydynowe) czy niektóre gatunki pluskwicy. Przypadek glistnika pokazuje rosnące wyzwanie stojące przed współczesnym ziołolecznictwem: pogodzenie bogatej tradycji stosowania z surowymi, opartymi na dowodach naukowych wymogami bezpieczeństwa stawianymi produktom trafiającym do masowego obrotu.
Foto: images.pexels.com
















