Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej (IMGW) poinformował w niedzielę o utrzymaniu ostrzeżeń hydrologicznych pierwszego i drugiego stopnia dla regionów południowej Polski. Prognozy wskazują na intensywne opady deszczu, które mogą prowadzić do gwałtownych wzrostów poziomu rzek i lokalnych podtopień. Służby meteorologiczne ostrzegają, że niebezpieczna aura utrzyma się przez co najmniej dwie najbliższe doby, obejmując swoim zasięgiem niemal cały kraj.
Ostrzeżenia drugiego stopnia, które oznaczają możliwość wystąpienia zjawisk meteorologicznych o znacznym natężeniu, wydano dla województw małopolskiego, podkarpackiego i śląskiego. W tych rejonach prognozowane są szczególnie wysokie sumy opadów, sięgające lokalnie nawet 80 mm w ciągu 24 godzin. Takie warunki mogą skutkować nie tylko podtopieniami, ale również osuwiskami ziemi, szczególnie na terenach górskich i podgórskich. W ostatnich latach, podobna sytuacja miała miejsce w 2020 roku, gdy intensywne deszcze doprowadziły do poważnych zalań w Kotlinie Kłodzkiej.
Eksperci z IMGW podkreślają, że w obliczu tak dynamicznej pogody kluczowe jest monitorowanie lokalnych komunikatów hydrologicznych. „W przypadku przekroczenia stanów alarmowych na rzekach, mieszkańcy powinni bezzwłocznie przygotować się na ewentualną ewakuację i zabezpieczyć mienie” – zaznacza hydrolog dr Anna Kowalska z Instytutu. Dodaje, że szczególnie narażone są obszary wzdłuż dorzeczy Wisły i Odry, gdzie w przeszłości notowano już gwałtowne wezbrania. Warto przypomnieć, że w 2010 roku Polska zmagała się z historyczną powodzią, która objęła znaczne połacie kraju, a straty oszacowano na miliardy złotych.
Meteorolodzy zalecają, aby w najbliższych dniach unikać przebywania w pobliżu rzek i strumieni, a także nie parkować samochodów w miejscach narażonych na zalanie. Lokalne służby kryzysowe zostały postawione w stan gotowości, a na terenach zagrożonych mogą być rozstawiane tymczasowe zapory przeciwpowodziowe. Mieszkańcy regionów objętych ostrzeżeniami powinni śledzić prognozy i stosować się do zaleceń wydawanych przez wojewódzkie centra zarządzania kryzysowego.
Foto: images.pexels.com













