Już 1 lipca wchodzą w życie zmiany, które mogą poważnie uderzyć w portfele polskich kierowców. Nowe regulacje nakładają obowiązek wymiany dowodów rejestracyjnych dla pojazdów sprowadzanych z zagranicy, a zwlekanie z tą formalnością grozi karą sięgającą nawet 12 tysięcy złotych. To kolejny krok w zaostrzaniu przepisów, który ma na celu uporządkowanie rynku motoryzacyjnego i walkę z nielegalnym importem.
Według ekspertów, zmiana ta dotknie przede wszystkim osoby, które sprowadzają samochody z Unii Europejskiej, ale także z krajów spoza wspólnoty. Dotychczasowy termin 30 dni na przerejestrowanie pojazdu pozostaje bez zmian, ale nowością jest obowiązek zgłoszenia nabycia auta w ciągu 14 dni od jego sprowadzenia. Brak takiego zgłoszenia będzie traktowany jako wykroczenie, a wysokość mandatu może być astronomiczna.
W praktyce oznacza to, że każdy kierowca musi być wyjątkowo skrupulatny. Jak podkreślają urzędnicy, system kontroli będzie oparty na danych z Centralnej Ewidencji Pojazdów, co utrudni uniknięcie odpowiedzialności. Dodatkowo, w przypadku stwierdzenia naruszenia, sprawa może trafić do sądu, co jeszcze bardziej zwiększy koszty.
Wielu kierowców obawia się, że nowe przepisy to kolejna biurokratyczna bariera. Z danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że w 2023 roku do Polski sprowadzono ponad 700 tysięcy używanych aut, z czego znaczna część pochodziła z Niemiec. Eksperci radzą, aby już teraz przygotować niezbędne dokumenty, takie jak faktura zakupu, karta pojazdu czy zaświadczenie o spełnieniu norm emisji spalin.
Warto również pamiętać, że podobne regulacje istnieją w innych krajach Europy. Na przykład w Niemczech brak rejestracji w terminie grozi mandatem do 5 tysięcy euro. Polskie przepisy idą jednak o krok dalej, co może być sygnałem dla całej branży motoryzacyjnej.
Foto: images.pexels.com













