Głośna sprawa ukraińskiego twórcy internetowego, który samochodem wjechał na szlak prowadzący do Morskiego Oka, doczekała się oficjalnego komentarza ze strony mężczyzny. W opublikowanym oświadczeniu influencer przedstawił swoją wersję zdarzeń, tłumacząc się błędem nawigacji oraz niezauważeniem znaków zakazu.
Co się wydarzyło nad Morskim Okiem?
Do incydentu doszło w ostatnich dniach na popularnym szlaku w Tatrach. Kierowca, jadąc z Krakowa, według własnych słów podążał za wskazaniami GPS-a, które zaprowadziły go aż na drogę prowadzącą do Morskiego Oka. Mężczyzna twierdzi, że nie spostrzegł podniesionego szlabanu ani znaku zakazu ruchu. Sprawa odbiła się szerokim echem w mediach społecznościowych, gdzie internauci ostro krytykowali zachowanie influencera.
Konsekwencje prawne i reakcja służb
W związku z naruszeniem przepisów Tatrzański Park Narodowy (TPN) oraz policja podjęły stosowne działania. Zgodnie z polskim prawem wjazd pojazdów na szlaki turystyczne w parkach narodowych jest surowo zabroniony i grozi za to mandat karny. Co więcej, w przeszłości podobne przypadki kończyły się nie tylko karami finansowymi, ale również skierowaniem sprawy do sądu. Eksperci ds. turystyki podkreślają, że takie incydenty stanowią zagrożenie dla bezpieczeństwa pieszych i mogą prowadzić do degradacji delikatnego ekosystemu Tatr.
„Nawigacja samochodowa nie zastąpi zdrowego rozsądku i znajomości przepisów. W parkach narodowych obowiązują szczególne zasady ochrony przyrody, których łamanie jest niedopuszczalne” – komentuje w rozmowie z nami rzecznik prasowy TPN.
Szerszy kontekst: problem z turystami w Tatrach
Corocznie Morskie Oko odwiedza ponad 800 tysięcy turystów. W sezonie letnim na szlaku dochodzi do wielu naruszeń – od wjazdów rowerami po próby wjechania pojazdami mechanicznymi. Władze parku apelują o przestrzeganie regulaminu i korzystanie z wyznaczonych parkingów. Dla przypomnienia – droga do Morskiego Oka jest dostępna wyłącznie dla pieszych, rowerzystów oraz konnych zaprzęgów.
Influencer w swoim oświadczeniu zapewnił, że nie miał złych intencji i wyraził skruchę. Zapowiedział również, że pokryje wszelkie koszty związane z interwencją. Mimo to sprawa może mieć dalszy ciąg – policja prowadzi postępowanie wyjaśniające.
Foto: images.pexels.com













