Władze Lechii Gdańsk nie zamierzają biernie akceptować decyzji o odjęciu pięciu punktów, która może przesądzić o ich losie w PKO BP Ekstraklasie. Klub z Pomorza wystosował oficjalne oświadczenie, w którym domaga się przywrócenia utraconych oczek i ostro krytykuje działania Polskiego Związku Piłki Nożnej. Gdańszczanie podkreślają, że sprawa wciąż jest analizowana przez Trybunał Arbitrażowy do spraw Sportu (CAS), a decyzja PZPN jest przedwczesna i niesprawiedliwa.
Lechia argumentuje, że kara punktowa została nałożona bez uwzględnienia wszystkich okoliczności, a klub przedstawił dowody mające świadczyć o swojej racji. W komunikacie czytamy, że „walka o utrzymanie w lidze toczy się nie tylko na boisku, ale i w salach sądowych”. Działacze przypominają, że podobne przypadki w innych ligach europejskich często kończyły się uchyleniem sankcji po interwencji CAS.
Eksperci piłkarscy zwracają uwagę, że sytuacja Lechii jest wyjątkowo skomplikowana. Z jednej strony klub ma podstawy prawne, by kwestionować decyzję związku, z drugiej – czas gra na niekorzyść gdańszczan. Sezon dobiega końca, a każdy mecz może być decydujący. „Jeśli CAS nie podejmie szybkiej decyzji, Lechia może spaść z ligi zanim sprawa zostanie rozstrzygnięta” – komentuje jeden z analityków.
Warto dodać, że w przeszłości podobne kontrowersje dotyczyły m.in. Wisły Kraków i Śląska Wrocław, które również walczyły o punkty przed trybunałami. W przypadku Lechii stawką jest nie tylko prestiż, ale i finanse – utrzymanie w Ekstraklasie to dla klubu z Gdańska setki tysięcy złotych z tytułu praw telewizyjnych i sponsorskich.
Na razie PZPN nie odpowiedział na zarzuty, a piłkarze Lechii muszą skupić się na najbliższych meczach. Atmosfera w zespole jest napięta, ale zawodnicy deklarują, że będą walczyć do końca. Jak podkreśla trener, „punktów nie odzyskamy na boisku, ale możemy udowodnić, że zasługujemy na pozostanie w elicie”.
Foto: images.pexels.com













