Ministerstwo Infrastruktury pracuje nad znaczącymi zmianami w systemie egzaminowania kandydatów na kierowców. Głównym założeniem projektu jest wprowadzenie limitu prób zdania egzaminu państwowego. Po jego wyczerpaniu, osoby, które nie uzyskały pozytywnego wyniku, będą musiały odbyć dodatkowe, obowiązkowe szkolenie teoretyczne i praktyczne, zanim znów będą mogły przystąpić do testu.
Założenia reformy
Choć dokładna liczba dopuszczalnych nieudanych podejść nie została jeszcze oficjalnie potwierdzona, w środowisku szkół jazdy mówi się o trzech próbach. Po ich wykorzystaniu kandydat nie zostanie po prostu odesłany z kwitkiem. Zamiast tego czeka go obowiązkowy kurs doszkalający, którego program i koszt są obecnie przedmiotem analiz. Ma to na celu wyeliminowanie przypadków wielokrotnego, niemalże „maszynowego” podchodzenia do egzaminu bez realnej poprawy umiejętności.
Kontekst i statystyki
Proponowane zmiany wpisują się w szerszą europejską tendencję do podnoszenia standardów i bezpieczeństwa na drogach. Według danych Instytutu Transportu Samochodowego, w Polsce w ciągu ostatnich pięciu lat tylko około 35-40% kandydatów zdaje egzamin za pierwszym razem. Wielu z nich potrzebuje kilku, a nawet kilkunastu prób. Eksperci wskazują, że taki system nie motywuje do solidnego przygotowania, a jedynie generuje stres i dodatkowe koszty.
„Obecny model często premiuje szczęście lub znajomość konkretnych tras egzaminacyjnych, a nie rzeczywiste, uniwersalne umiejętności bezpiecznego kierowania” – komentuje dr Anna Nowak, ekspertka ds. bezpieczeństwa ruchu drogowego. „Wprowadzenie limitu połączonego z obowiązkowym doszkalaniem ma na celu zmianę tej filozofii. Chodzi o to, by kandydat, który trzykrotnie nie zdał, nie wracał na ten sam egzamin, lecz otrzymał ukierunkowaną pomoc w obszarach, gdzie ma największe deficyty” – dodaje.
Reakcje i perspektywy
Projekt budzi mieszane uczucia. Ośrodki szkolenia kierowców widzą w nim szansę na podniesienie jakości usług i bardziej zindywidualizowane podejście do kursantów. Obawiają się jednak, że bez odpowiednich regulacji koszt obowiązkowych doszkoleń może spaść na barki samych kandydatów, dodatkowo obciążając ich finansowo. Sami przyszli kierowcy obawiają się zwiększonej presji i stresu związanego z ograniczoną liczbą szans.
Jeśli propozycje wejdą w życie, będzie to jedna z największych rewolucji w systemie egzaminowania od czasu wprowadzenia testów komputerowych. Resort infrastruktury zapowiada, że szczegóły nowych przepisów, w tym precyzyjny limit podejść i zakres obowiązkowych kursów uzupełniających, mają zostać przedstawione do konsultacji społecznych jeszcze w tym roku.
Foto: images.pexels.com
















