Polskie sadownictwo przeżywa jeden z najtrudniejszych momentów w ostatnich latach. Wiosenne przymrozki, które w 2026 roku nawiedziły kraj, spowodowały ogromne straty w sadach wiśniowych oraz na plantacjach owoców jagodowych. Według informacji z portalu SadyOgrody.pl, temperatury spadły do -7 stopni Celsjusza, co zniszczyło kwiaty i zawiązki owoców, a wielu producentów mówi o dramatycznej walce o uratowanie tegorocznych zbiorów.
Eksperci z Instytutu Ogrodnictwa w Skierniewicach zwracają uwagę, że takie zjawiska pogodowe stają się coraz częstsze w Polsce. W ciągu ostatnich dziesięciu lat notowano średnio dwa do trzech epizodów przymrozków wiosennych rocznie, co wpływa na stabilność produkcji. Sadownicy w regionach takich jak Lubelszczyzna, Mazowsze czy Małopolska stosują różne metody ochrony, w tym nawadnianie przeciwprzymrozkowe, okrywanie agrowłókniną czy używanie świec dymnych. Niestety, przy tak niskich temperaturach te metody często okazują się niewystarczające.
Wielu rolników podkreśla, że straty mogą sięgać nawet 70-80% w przypadku wiśni i truskawek, co przełoży się na wyższe ceny w sklepach oraz mniejszą dostępność tych owoców na rynku. Przykładowo, w 2023 roku podobne przymrozki spowodowały wzrost cen wiśni o 40% w stosunku do roku poprzedniego. Sadownicy apelują o wsparcie ze strony rządu w postaci dopłat do ubezpieczeń upraw oraz szybszych wypłat odszkodowań z tytułu klęsk żywiołowych.
W obliczu nadchodzącej nocy z temperaturą -7 stopni Celsjusza, producenci podejmują ostatnie desperackie działania. Wiele gospodarstw włącza systemy nawadniania, aby wytworzyć warstwę lodu chroniącą kwiaty przed mrozem, co jest techniką sprawdzoną w sadach jabłoniowych. Mimo to, prognozy na najbliższe dni nie są optymistyczne – synoptycy zapowiadają utrzymywanie się niskich temperatur, co może pogłębić kryzys w polskim sadownictwie.
Foto: images.pexels.com
















