Reprezentacja Polski w curlingu mężczyzn zakończyła swój udział w Mistrzostwach Świata 2024 w Ogden w stanie Utah. W ostatnim spotkaniu rundy zasadniczej Biało-Czerwoni przegrali minimalnie z Chinami 5:6, kończąc turniej na 12. pozycji w stawce 13 drużyn. Mimo porażki, najważniejszy cel – utrzymanie się w światowej elicie – został przez polski zespół zrealizowany.
Napięty finisz z drużyną Chin
Ostatni mecz Polaków na mistrzostwach był pojedynkiem o honor, ale także sprawdzianem charakteru. Rywalem była reprezentacja Chin, która również walczyła o jak najlepsze rozstawienie przed fazą play-off. Spotkanie, jak na curling przystało, było niezwykle taktyczne i wyrównane. Polacy, pod wodzą skipa, prezentowali dobre zrozumienie lodu, jednak decydujące okazały się pojedyncze błędy w kluczowych endach.
Mecz zakończył się minimalnym wynikiem 5:6 dla Chińczyków. Taki rezultat dobrze podsumowuje poziom, jaki polska drużyna prezentowała przez cały turniej – byli na tyle dobrzy, by konkurować z czołowymi zespołami, ale zabrakło ostatniego, decydującego elementu, by odnieść więcej zwycięstw. Ta porażka nie zmienia jednak ogólnego, pozytywnego bilansu polskiej wyprawy do USA.
Główny cel mistrzostw osiągnięty
Kluczowym aspektem udziału Polski w mistrzostwach świata było zabezpieczenie miejsca w elicie na przyszły rok. Zgodnie z formatem rozgrywek, drużyny z dwóch ostatnich miejsc spadają do niższej dywizji, co wiąże się z utratą szansy na bezpośrednią kwalifikację olimpijską i udział w prestiżowych turniejach.
Polacy, wygrywając wcześniej m.in. z Holandią i Koreą Południową, zapewnili sobie matematyczne pozostanie w gronie najlepszych na świecie na długo przed ostatnim gwizdkiem. Ostateczne 12. miejsce, choć nie jest spektakularne, stanowi solidny fundament pod dalszy rozwój. W kontekście polskiego curlingu, gdzie baza szkoleniowa i popularność dyscypliny są ograniczone, utrzymanie się w światowej czołówce jest sukcesem samym w sobie.
Bilans i perspektywy na przyszłość
Polski zespół w Ogden odnotował 3 zwycięstwa przy 9 porażkach. Oprócz wspomnianych triumfów, Biało-Czerwoni pokonali także Nową Zelandię. Przegrali natomiast z absolutnymi gigantami dyscypliny, takimi jak Szwecja, Kanada, Szkocja czy Włochy, ale wiele z tych pojedynków toczyło się w wyrównanej walce.
Co dalej z polskim curlingiem? Udział w mistrzostwach świata to bezcenne doświadczenie dla zawodników. Konfrontacja z najlepszymi pozwala wyłapać mankamenty techniczne i taktyczne, które można poprawić w trakcie letniego przygotowania. Kolejnym wielkim celem dla reprezentacji będą mistrzostwa Europy oraz długa droga do kwalifikacji olimpijskiej do Milano Cortina 2026. Utrzymanie w elicie światowej daje im szansę na regularne testowanie się z najlepszymi, co jest niezbędne do awansu na wyższy poziom.
Minimalna porażka z Chinami to gorzkie zakończenie turnieju, ale nie może przysłonić najważniejszego faktu: polski curling ma się coraz lepiej i konsekwentnie buduje swoją pozycję na arenie międzynarodowej.
Turniej w Ogden pokazał, że dystans do absolutnej światowej czołówki jest wciąż duży, ale nie nie do przebycia. Kluczowe będzie teraz wsparcie strukturalne, kontynuacja systematycznej pracy i wykorzystanie zdobytego doświadczenia. Dla kibiców to sygnał, że warto śledzić rozwój tej wymagającej precyzji i zimnej krwi dyscypliny sportu.
Foto: ipla.pluscdn.pl
















