Po okresie świątecznym branża mięsna w Polsce wraca do normalnego rytmu pracy, jednak w skupach bydła wciąż panuje wyraźny zastój. Jak wynika z raportów z 7 kwietnia, podaż żywca wołowego pozostaje na niskim poziomie, a ceny nie uległy istotnym zmianom. Sytuacja ta jest typowa dla okresu bezpośrednio po Wielkanocy, kiedy to cykl produkcyjny i logistyczny ulega chwilowemu spowolnieniu.
Powolny powrót do normalności po świętach
Wielkanoc to tradycyjnie czas, kiedy większość zakładów mięsnych i ubojni wstrzymuje lub znacząco ogranicza produkcję. Powrót do pełnej aktywności następuje stopniowo. Część zakładów, zwłaszcza większych, wznowiła uboje już w poniedziałek, 7 kwietnia. Inne, głównie mniejsze podmioty, planują rozpoczęcie pracy dopiero w kolejnych dniach. Ta rozciągnięta w czasie reaktywacja łańcucha dostaw przekłada się na ograniczoną dostępność surowca w punktach skupu.
„Święta zawsze wprowadzają pewną przerwę w regularnym dostawczym rytmie. Hodowcy często wstrzymują się z wysyłką zwierząt, a zakłady muszą uporać się z zaległościami logistycznymi. To standardowa, cykliczna sytuacja” – komentuje anonimowo ekspert z jednej z branżowych izb rolniczych.
Stabilizacja cen pomimo niskiej podaży
Mimo wyraźnie ograniczonej podaży bydła, stawki płacone hodowcom przez skupy utrzymują się na poziomie sprzed świąt. Brak presji na podwyżki cen można tłumaczyć kilkoma czynnikami. Po pierwsze, popyt ze strony przetwórców po świątecznym szczycie również nieco maleje. Po drugie, w magazynach zakładów mięsnych często znajdują się jeszcze zapasy surowca zakupionego przed świętami. Po trzecie, rynek wciąż oczekuje na pełne uruchomienie wszystkich ogniw łańcucha, co uniemożliwia wykształcenie się silnych trendów cenowych.
Obecnie ceny skupu bydła rzeźnego kształtują się w przedziałach znanych z końca marca. Za bydło opasowe o dobrej mięsności hodowcy mogą otrzymać od 8,50 do nawet 9,20 zł za kilogram żywca. Stawki za krowy mleczne przeznaczone na rzeź są zazwyczaj niższe i mieszczą się w widełkach 6,50 – 7,80 zł/kg.
Perspektywy na najbliższe tygodnie
Analitycy rynku rolnego spodziewają się, że sytuacja w skupach bydła unormuje się w ciągu najbliższych 7-10 dni. Gdy wszystkie zakłady wznowią pracę na pełnych obrotach, a hodowcy zaczną regularnie dostarczać zwierzęta, podaż powinna wrócić do standardowego poziomu. Kluczowym czynnikiem dla przyszłych cen będzie:
- Popyt krajowy i eksportowy na wołowinę.
- Koszty pasz, które wciąż pozostają znaczącym obciążeniem dla hodowców.
- Ogólna kondycja finansowa sektora przetwórstwa mięsnego.
- Konkurencja ze strony tańszej wołowiny importowanej.
W najbliższym czasie nie należy się spodziewać gwałtownych ruchów cenowych. Rynek wołowiny w Polsce charakteryzuje się względną stabilnością, a krótkotrwałe wahania podaży, takie jak te po świętach, są zazwyczaj szybko absorbowane przez system. Monitorowanie sytuacji w kolejnych tygodniach będzie jednak kluczowe dla zrozumienia szerszych trendów w branży mięsnej w drugim kwartale roku.
Foto: pliki.farmer.pl
















