Pożar lasu w okolicach Wołomina, który wybuchł w minionym tygodniu, stał się przestrogą dla całego kraju. Bartosz Klich, specjalista z zakresu pożarnictwa, w rozmowie z mediami określił to zjawisko mianem „najbardziej paskudnej formy pożaru”. Chodzi o ogień, który rozprzestrzenia się w koronach drzew, co sprawia, że jest niezwykle trudny do opanowania i rozwija się z błyskawiczną prędkością.
Jak podkreślają eksperci, do takiego zdarzenia wystarczy kilka niekorzystnych czynników: długotrwała susza, silny wiatr oraz chwila ludzkiej nieuwagi. Iskra, która w normalnych warunkach zostałaby szybko ugaszona, może w takich okolicznościach doprowadzić do katastrofy obejmującej setki hektarów. W Polsce zagrożenie pożarowe jest obecnie wysokie w wielu regionach, co potwierdzają dane Instytutu Badawczego Leśnictwa – wskaźnik wilgotności ściółki w lasach centralnej Polski spadł poniżej 10%.
Historycznie podobne zdarzenia miały miejsce w 1992 roku w Puszczy Noteckiej, gdzie ogień strawił ponad 10 tysięcy hektarów lasu. Tamta tragedia była wynikiem połączenia suszy, wiatru i zaniedbań. Dziś, mimo lepszego sprzętu i systemów wczesnego ostrzegania, ryzyko wciąż jest realne. „To nie kwestia czy, ale kiedy wybuchnie kolejny wielki pożar” – ostrzega Klich, zwracając uwagę na konieczność edukacji społeczeństwa i przestrzegania zakazów wstępu do lasów w okresach zagrożenia.
Władze apelują o rozwagę i zgłaszanie wszelkich oznak dymu. W skali całego kraju w 2023 roku odnotowano ponad 8 tysięcy pożarów lasów, z czego 90% było spowodowanych działalnością człowieka. Eksperci przewidują, że zmiany klimatyczne mogą zwiększyć częstotliwość takich zdarzeń, dlatego kluczowe jest inwestowanie w systemy monitoringu i szybkiego reagowania.
Foto: images.pexels.com
















