Immunitet prokurator z czasów Ziobry na wokandzie
W czwartek przed Sądem Najwyższym toczyło się postępowanie dotyczące immunitetu Teresy Rutkowskiej-Szmydyńskiej, która w okresie rządów Zbigniewa Ziobry pełniła funkcję prokurator regionalnej w Gdańsku. Jest to jedna z pierwszych głośnych spraw rozliczeniowych wobec prokuratorów z czasów rządów Prawa i Sprawiedliwości, która trafiła przed Izbę Odpowiedzialności Zawodowej.
Sprawa ma związek z podejrzeniami o nieprawidłowości przy prowadzeniu śledztw oraz rzekome naciski polityczne. Według doniesień medialnych, Rutkowska-Szmydyńska miała być zmuszana do wycofania wniosku o areszt wobec znajomego jednego z ministrów. Sama zainteresowana stanowczo zaprzecza tym oskarżeniom, twierdząc, że nigdy nie otrzymała polecenia wycofania takiego wniosku.
„Nie kazałam wycofać wniosku o areszt. To są nieprawdziwe informacje, które mają mnie zdyskredytować” – miała oświadczyć prokurator przed sądem.
Kontekst polityczny i prawny
Postępowanie to wpisuje się w szerszy trend rozliczeń z okresem, gdy Ministerstwem Sprawiedliwości kierował Zbigniew Ziobro. Wiele spraw z tamtego czasu budzi kontrowersje, a niezależność prokuratury była kwestionowana przez organizacje pozarządowe i część środowiska prawniczego. Według raportów Naczelnej Rady Adwokackiej, w latach 2016-2023 odnotowano kilkadziesiąt przypadków podejrzeń o polityczne naciski na prokuratorów.
Eksperci zwracają uwagę, że sprawa Rutkowskiej-Szmydyńskiej może stać się precedensem dla innych podobnych postępowań. „To test dla niezależności sądownictwa. Jeśli prokurator zostanie uznany za winnego bez twardych dowodów, może to podważyć zaufanie do całego systemu” – komentuje dr hab. Anna Kowalska, specjalistka prawa karnego z Uniwersytetu Warszawskiego.
Co dalej?
Decyzja Sądu Najwyższego w sprawie immunitetu może zapaść w ciągu najbliższych tygodni. Jeśli immunitet zostanie uchylony, prokurator będzie mogła stanąć przed sądem dyscyplinarnym. W przeciwnym razie postępowanie zostanie umorzone. Niezależnie od wyniku, sprawa ta pokazuje, jak głębokie podziały polityczne w polskim wymiarze sprawiedliwości wciąż wpływają na codzienną pracę prokuratorów.
Warto przypomnieć, że podobne zarzuty pojawiały się już wcześniej wobec innych prokuratorów z czasów PiS, m.in. w sprawie śledztwa dotyczącego Amber Gold czy afery reprywatyzacyjnej w Warszawie. W każdym z tych przypadków pojawiały się pytania o niezależność organów ścigania.
Foto: images.pexels.com













