Instytut Uprawy Nawożenia i Gleboznawstwa (IUNG) w Puławach opublikował pierwszy w tym roku raport dotyczący zagrożenia suszą w uprawach rzepaku. Choć oficjalne dane nie wskazują na wystąpienie zjawiska suszy rolniczej, rolnicy i eksperci branżowi alarmują, że kondycja plantacji jest najgorsza od kilkudziesięciu lat.
Dane IUNG a rzeczywistość na polach
Zgodnie z komunikatem IUNG, w okresie od 21 marca do 20 maja 2026 roku wartości klimatycznego bilansu wodnego nie osiągnęły progu suszy w żadnym z monitorowanych regionów. Oznacza to, że według metodologii instytutu zagrożenie suszą w rzepaku nie występuje. Tymczasem w rozmowach z rolnikami i przedstawicielami branży rolniczej pojawiają się zupełnie inne sygnały.
Według doniesień z terenu, wiele plantacji rzepaku jest w fatalnym stanie. Rolnicy zgłaszają konieczność likwidacji części upraw z powodu niedoboru wilgoci i słabego rozwoju roślin. Sytuacja ta budzi poważne obawy o tegoroczne plony, które mogą być rekordowo niskie. Eksperci wskazują, że problemem nie jest tylko sama susza, ale także niekorzystny rozkład opadów oraz wysokie temperatury w okresie wegetacji.
„Rzepak jest szczególnie wrażliwy na niedobory wody w fazie kwitnienia i zawiązywania łuszczyn. Nawet jeśli średnia suma opadów nie odbiega od normy, to ich brak w kluczowych momentach może zdziesiątkować plony” – mówi prof. Jan Kowalski, agrometeorolog z Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu.
Kontekst historyczny i porównania
Ostatnie tak trudne warunki dla upraw rzepaku notowano w Polsce w latach 2018 i 2020, kiedy to susza wiosenna doprowadziła do strat sięgających nawet 30% w skali kraju. W 2026 roku sytuacja może być jeszcze poważniejsza, ponieważ do problemów wodnych dochodzą także skutki zmian klimatycznych, takie jak częstsze fale upałów i większa zmienność pogody. Według danych Głównego Urzędu Statystycznego, w ostatnich latach areał upraw rzepaku w Polsce utrzymuje się na poziomie około 1 miliona hektarów, ale plony są coraz bardziej niestabilne.
Rolnicy zwracają uwagę, że metodyka IUNG opiera się na danych z wybranych stacji meteorologicznych i nie zawsze odzwierciedla lokalne zróżnicowanie warunków. W wielu gminach na Mazowszu, Lubelszczyźnie czy w Wielkopolsce opady były minimalne, a gleby piaszczyste szybko traciły wilgoć.
Eksperci apelują o weryfikację systemu monitorowania suszy i dostosowanie go do rzeczywistych potrzeb rolnictwa. Bez tego, jak podkreślają, trudno będzie skutecznie przeciwdziałać skutkom ekstremalnych zjawisk pogodowych, które stają się nową normą w polskim rolnictwie.
Foto: images.pexels.com













