Polski rynek pracy stoi u progu jednej z największych zmian w zakresie praw pracowniczych od lat. Nowelizacja przepisów, która wejdzie w życie w maju 2026 roku, zrówna prawa do urlopu wypoczynkowego oraz innych świadczeń dla osób zatrudnionych na umowę o pracę, zlecenie oraz dzieło. Kluczową zmianą jest uznanie okresów składkowych opłacanych do ZUS za pełnoprawny staż pracy, niezależnie od formy zatrudnienia.
Dotychczas osoby pracujące na podstawie umów cywilnoprawnych często były w gorszej sytuacji niż etatowcy, jeśli chodzi o naliczanie stażu pracy. Przykładowo, nauczyciel akademicki, który przez lata prowadził zajęcia na zlecenie, nie mógł wliczyć tego okresu do swojego stażu urlopowego. Nowe przepisy niwelują te różnice, co dla wielu pracowników oznacza skok w górę w tabeli przysługujących dni wolnych. Eksperci rynku pracy szacują, że nawet 2 miliony Polaków może odczuć pozytywne skutki tej reformy, zyskując od 1 do nawet 6 dodatkowych dni urlopu rocznie.
Zmiana ta ma również istotne znaczenie dla wysokości odpraw, nagród jubileuszowych czy stażu wymaganego przy awansach. Wiele firm już teraz przygotowuje się do weryfikacji dokumentacji pracowniczej, aby uwzględnić nowe zasady. Eksperci podkreślają, że kluczowe będzie posiadanie potwierdzenia opłacania składek ZUS z okresów sprzed wejścia w życie ustawy. Pracownicy powinni już teraz gromadzić świadectwa pracy, umowy zlecenia oraz zaświadczenia z ZUS, aby uniknąć opóźnień w przyznaniu nowych uprawnień.
Reforma ta jest odpowiedzią na postulaty związków zawodowych oraz organizacji pracodawców, które od lat wskazywały na nierówności w systemie. Wprowadzenie jednolitego liczenia stażu pracy ma także zachęcić do legalnego zatrudnienia, ponieważ każdy okres składkowy będzie teraz realnie wpływał na przywileje socjalne. W dłuższej perspektywie może to przyczynić się do zmniejszenia szarej strefy w zatrudnieniu.
Foto: images.pexels.com
















