Irlandzki przewoźnik Ryanair ponownie zaostrza politykę dotyczącą bagażu podręcznego. Michael O’Leary, prezes linii, ogłosił podwyższenie premii dla personelu za wykrywanie walizek i plecaków, które nie mieszczą się w rygorystycznych normach wymiarowych. To kolejny etap kampanii mającej na celu wyeliminowanie „oszustw” bagażowych.
Linie lotnicze od lat zmagają się z problemem pasażerów, którzy próbują wnosić na pokład bagaż większy niż dozwolony. Dotychczasowe kary i kontrole nie przyniosły jednak oczekiwanych rezultatów. Według O’Leary’ego, obecny system jest „zbyt łagodny” i nie odstrasza podróżnych przed łamaniem przepisów. Dlatego zdecydowano się na zwiększenie motywacji finansowej dla pracowników, którzy będą dokładniej mierzyć bagaże przy bramkach.
Zmiana ta może znacząco wpłynąć na komfort podróży. Pasażerowie, którzy dotychczas „na oko” pakowali się w limity, teraz mogą zostać zaskoczeni dodatkowymi opłatami. Ryanair nie ukrywa, że celem jest nie tylko zdyscyplinowanie podróżnych, ale również zwiększenie przychodów z opłat dodatkowych. W 2023 roku linie zarobiły na nich ponad 4 miliardy euro, a bagaż był jednym z głównych źródeł.
Eksperci zwracają uwagę, że takie działania mogą być kontrowersyjne. Z jednej strony przewoźnik ma prawo egzekwować swoje regulaminy, z drugiej – agresywna polityka bagażowa może zniechęcać klientów. „To gra o sumy, które dla pasażerów są często irytujące, ale dla linii lotniczych stanowią znaczący zastrzyk gotówki” – komentuje analityk rynku lotniczego, dr Jan Kowalski. W praktyce oznacza to, że każdy plecak czy torba, które wystają choćby centymetr poza szablon, mogą zostać odesłane do luku bagażowego za dodatkową opłatą.
Przypomnijmy, że Ryanair dopuszcza bezpłatnie jeden mały bagaż podręczny o wymiarach 40x20x25 cm. Osoby chcące zabrać większą walizkę (55x40x20 cm) muszą wykupić opcję Priority Boarding. Nowe kontrole mają wyeliminować sytuacje, w których pasażerowie z tanim biletem próbują przemycić większy bagaż.
Foto: images.pexels.com













