Rodzinne gospodarstwo stawia na pasze z użytków zielonych
W obliczu rosnących kosztów produkcji rolnicy szukają sposobów na utrzymanie opłacalności bez pogorszenia jakości. Przykładem jest gospodarstwo rodziny Naparłów, które od lat prowadzi hodowlę bydła simentalskiego, opierając żywienie na paszach pozyskiwanych we własnym zakresie. Kluczowym elementem jest całkowita rezygnacja z kiszonki z kukurydzy na rzecz sianokiszonek i pastwisk.
Dlaczego simentale? – dłuższa produkcyjność i niższe koszty
Jan Naparła, hodowca z ponad 30-letnim doświadczeniem, podkreśla, że simentale to rasa o wszechstronnym użytkowaniu, łącząca cechy mleczne i mięsne. W jego stadzie krowy utrzymywane są średnio przez 6 laktacji, a niektóre dożywają nawet 12 lat. To znacząca różnica w porównaniu z popularnymi hf-ami, które zwykle pozostają w produkcji przez 3 laktacje. – „Simentale osiągają szczyt możliwości mlecznych dopiero w IV–V laktacji, dlatego dłuższe utrzymanie przekłada się na lepszą opłacalność” – wyjaśnia hodowca.
Żywienie oparte na bobiku i zielonce
W gospodarstwie podstawą dawki są śrutowany bobik jako źródło białka oraz wysokiej jakości sianokiszonki z traw, koniczyny i lucerny. Latem krowy przebywają na pastwisku, a zimą otrzymują siano i sianokiszonkę. Energię uzupełnia się zakupowanym ziarnem kukurydzy, które jest śrutowane razem z własnymi zbożami. Takie rozwiązanie pozwala uniknąć kosztów związanych z uprawą kukurydzy na kiszonkę, które w warunkach pogórza są szczególnie wysokie ze względu na trudny teren i ograniczony dostęp do usług.
Wyniki produkcyjne i jakość mleka
Średnia wydajność stada przekracza 6 tysięcy kg mleka rocznie, a rekordzistki osiągają nawet 8 tysięcy kg w 305 dni laktacji. Mleko charakteryzuje się wysoką zawartością tłuszczu (4,7%) i białka (3,6%), co wpływa na korzystniejszą cenę w skupie. Hodowca zwraca uwagę, że simentale są zdrowsze i mniej wymagające, co ogranicza wydatki na weterynarza i leczenie.
Dodatkowe dochody i lokalny rynek
Oprócz hodowli rodzina zajmuje się uprawą ziemniaków, które sprzedaje do stałych odbiorców – szkół, przedszkoli i klientów na targu. Dzięki wypracowanej marce utrzymują cenę na poziomie 1,60 zł za kilogram. – „Jakość i powtarzalność smaku to nasz atut, który doceniają klienci” – mówi Jan Naparła. Gospodarstwo korzysta z inseminacji nasieniem buhajów z Małopolskiego Centrum Biotechniki w Krasnem, a cielęta odchowywane są na pełnym mleku i starterze. Mimo wyzwań, takich jak obecność drapieżników w okolicy, rodzina z powodzeniem łączy tradycyjne metody z nowoczesnym podejściem do hodowli.
Artykuł pochodzi z serwisu Agro Polak.
Źródło: Agropolak.pl













