Niekorzystne warunki atmosferyczne, w tym utrzymujące się od miesięcy niedobory opadów oraz wysokie temperatury, coraz bardziej niepokoją rolników zajmujących się chowem bydła. Eksperci alarmują, że tegoroczna susza może znacząco ograniczyć plony zarówno z użytków zielonych, jak i z plantacji kukurydzy, które są kluczowe dla produkcji pasz objętościowych.
Skala problemu i prognozy
Według danych Instytutu Uprawy, Nawożenia i Gleboznawstwa w Puławach, w wielu regionach Polski wskaźnik wilgotności gleby od początku maja utrzymuje się na poziomie krytycznym. Oznacza to, że trawy na łąkach i pastwiskach rosną wolniej, a ich wartość pokarmowa spada. Podobnie sytuacja wygląda w przypadku kukurydzy, która na glebach lekkich już teraz wykazuje oznaki stresu wodnego.
– W skrajnych przypadkach straty w plonie kukurydzy na kiszonkę mogą sięgnąć nawet 30–40 procent w porównaniu do średniej z ostatnich pięciu lat – ostrzega prof. Janusz Kowalski, specjalista ds. żywienia bydła z Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu.
Jak zabezpieczyć stado na zimę?
W obliczu zagrożenia hodowcy powinni już teraz rozważyć strategię budowania ratunkowej rezerwy pasz objętościowych. Kluczowe działania obejmują przede wszystkim wcześniejsze koszenie łąk, jeszcze przed fazą kłoszenia traw, aby zachować wyższą strawność i koncentrację białka. Ponadto warto rozważyć dosiewanie międzyplonów ścierniskowych, takich jak życica wielokwiatowa czy koniczyna perska, które przy sprzyjających warunkach mogą dostarczyć dodatkowej masy zielonej w sierpniu i wrześniu.
Inną metodą jest zwiększenie areału uprawy kukurydzy na kiszonkę na glebach cięższych, które dłużej utrzymują wilgoć. W skrajnych przypadkach można także sięgnąć po zakup słomy zbożowej lub rzepakowej, która choć jest mniej wartościowa, może stanowić wypełniacz w dawkach pokarmowych.
Znaczenie planowania i monitoringu
Eksperci podkreślają, że kluczowe jest bieżące monitorowanie stanu upraw i prognoz pogody. Warto współpracować z doradcami żywieniowymi, aby optymalnie bilansować dawki i uniknąć niedoborów energetycznych u zwierząt. W przypadku utrzymującej się suszy konieczne może być również wcześniejsze rozpoczęcie żywienia zimowego, co wymaga odpowiedniego przygotowania silosów i zabezpieczenia plandek.
– Hodowcy, którzy nie zadbają o rezerwy pasz już teraz, zimą mogą stanąć przed koniecznością redukcji stada lub zakupu bardzo drogich pasz treściwych – przestrzega prof. Kowalski.
W dłuższej perspektywie zaleca się inwestowanie w systemy nawadniające oraz wybór odmian kukurydzy i traw bardziej odpornych na suszę. Zmiany klimatyczne sprawiają, że takie sytuacje będą się powtarzać, dlatego warto już teraz wdrażać rozwiązania zwiększające odporność gospodarstwa na ekstremalne zjawiska pogodowe.
Foto: images.pexels.com













