Piłkarze Lecha Poznań, liderzy PKO Ekstraklasy, stoją przed szansą na wcześniejsze zapewnienie sobie mistrzowskiego tytułu w sezonie 2024/2025. Już w najbliższy weekend, podczas 32. kolejki rozgrywek, mogą świętować obronę trofeum. Kluczowym momentem będzie piątkowy mecz u siebie z Arką Gdynia, jednak nawet zwycięstwo nie gwarantuje natychmiastowego triumfu – wszystko zależy od wyników rywali.
Lech, który od początku sezonu dominuje w tabeli, zgromadził 68 punktów, co daje mu sześć punktów przewagi nad drugim Rakowem Częstochowa. Aby świętować już w ten weekend, podopieczni trenera Mariusza Rumaka muszą nie tylko pokonać Arkę, ale także liczyć na potknięcie Rakowa w sobotnim meczu z Pogonią Szczecin oraz na remis lub porażkę trzeciego w tabeli Legii Warszawa, która w niedzielę zmierzy się z Górnikiem Zabrze. Taki układ sprawi, że przewaga Lecha wzrośnie do co najmniej dziewięciu punktów na trzy kolejki przed końcem, co jest nie do odrobienia.
Według ekspertów, szanse na taki scenariusz są realne, choć wymagają sprzyjających wyników. Trener Rumak podkreśla jednak, że zespół koncentruje się wyłącznie na własnej grze. „Nie patrzymy na tabelę, tylko na każde kolejne spotkanie. Arkę traktujemy jak finał” – powiedział na konferencji prasowej. Historia pokazuje, że Lech jest w dobrej formie – w ostatnich pięciu meczach zdobył 13 punktów, tracąc tylko dwa gole. W ubiegłym sezonie również zapewnił sobie tytuł na kolejkę przed końcem, co świadczy o stabilności drużyny.
Ark Gdynia, zajmująca obecnie 14. miejsce, walczy o utrzymanie w lidze i będzie zmotywowana, by sprawić niespodziankę. Mecz odbędzie się na Stadionie Miejskim w Poznaniu, gdzie Lech cieszy się wsparciem średnio 35 tysięcy kibiców. Jeśli Kolejorz nie zdobędzie tytułu w ten weekend, kolejna okazja nadarzy się za tydzień w meczu wyjazdowym z Cracovią. Dla kibiców to ekscytujący czas, a dla całego Poznania – szansa na sportowe święto.
Foto: images.pexels.com













