Prokuratura Okręgowa w Katowicach postawiła zarzuty 67-letniemu lekarzowi urologowi z Katowic. Mężczyzna ma odpowiadać za wystawianie fałszywych zaświadczeń lekarskich, które przez blisko dwie dekady umożliwiały osobom skazanym na kary pozbawienia wolności uniknięcie odbycia kary. Jak wynika z ustaleń śledczych, proceder miał charakter zorganizowany i przynosił lekarzowi znaczne korzyści majątkowe.
Systemowa korupcja w białym fartuchu
Według aktu oskarżenia, lekarz prowadzący prywatną praktykę w Katowicach, od co najmniej 2005 roku do 2023 roku, wystawiał zaświadczenia stwierdzające ciężką, nieodwracalną chorobę lub niezdolność do odbycia kary z powodu stanu zdrowia. Dokumenty te były następnie przedkładane przez skazanych w sądach i prokuraturach w celu uzyskania odroczenia lub przerwy w odbywaniu kary pozbawienia wolności, a w konsekwencji – jej całkowitego uniknięcia.
Śledztwo wykazało, że za każde takie zaświadczenie lekarz pobierał od swoich „pacjentów” wynagrodzenie, które w zależności od okresu i przypadku wahało się od kilku do nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych. Łączna liczba zarzutów zbliża się do setki, co wskazuje na skalę i systematyczność procederu.
Modus operandi i współpraca z pośrednikami
Prokuratura wskazuje, że lekarz nie działał w pojedynkę. Do jego gabinetu trafiali skazani za pośrednictwem tzw. „łowców klientów” – osób, które za prowizję wyszukiwały w środowisku przestępczym osoby zainteresowane omijaniem więzienia. Ci pośrednicy organizowali wizyty, a często także doradzali, jak symulować objawy przed lekarzem.
Sam lekarz, jak wynika z materiałów śledztwa, ograniczał się często do pobieżnego wywiadu, nie zlecał wiarygodnych badań specjalistycznych potwierdzających rzekome schorzenia, a następnie wystawiał zaświadczenia oparte na zmyślonej dokumentacji medycznej. Choroby, które rzekomo uniemożliwiały odbycie kary, często były poważne i nieuleczalne, co zwiększało wiarygodność dokumentu w oczach organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości.
Reakcja środowiska lekarskiego i konsekwencje prawne
Sprawa wstrząsnęła środowiskiem medycznym na Śląsku. Okręgowa Izba Lekarska w Katowicach wszczęła własne postępowanie wyjaśniające, które może zakończyć się pozbawieniem lekarza prawa do wykonywania zawodu. „Etyka lekarska stoi na straży zaufania publicznego. Nadużycie tego zaufania, zwłaszcza w tak drastyczny i systemowy sposób, jest najcięższym możliwym przewinieniem” – skomentował rzecznik śląskiej OIL.
Lekarzowi grozi kara do 8 lat pozbawienia wolności za poszczególne czyny, a w przypadku uznania go za członka zorganizowanej grupy przestępczej – nawet do 10 lat więzienia. Prokuratura zabezpieczyła również majątek oskarżonego, podejrzewając, że został on nabyty w znacznej mierze z korzyści pochodzących z nielegalnej działalności.
Szerokie reperkusje społeczne i prawne
Sprawa ma wymiar znacznie szerszy niż tylko kryminalny. Postawiła pod znakiem zapytania skuteczność systemowych kontroli nad procedurą odraczania kar z powodu stanu zdrowia. Wskazuje na lukę, którą przez lata wykorzystywano w sposób zinstytucjonalizowany.
Eksperci prawa karnego wskazują na kilka kluczowych problemów:
- Nadmierna wiara organów sądowych w dokumenty lekarskie bez ich weryfikacji przez biegłych sądowych.
- Brak scentralizowanego systemu, który pozwalałby na łatwe sprawdzenie, czy dana osoba skazana nie korzystała z podobnych zaświadczeń od różnych lekarzy.
- Presja środowisk przestępczych na znalezienie sposobów uniknięcia kary, co tworzy rynek dla nieuczciwych pracowników służby zdrowia.
Trwające śledztwo może doprowadzić do postawienia zarzutów kolejnym osobom – zarówno pośrednikom, jak i możliwym wspólnikom w strukturach służby zdrowia lub wymiaru sprawiedliwości, którzy mogli ułatwiać proceder. Sprawa katowickiego urologa odsłania mroczną stronę zależności na styku medycyny i wymiaru sprawiedliwości, podważając zaufanie do obu tych instytucji.
Foto: ocdn.eu
















