Urząd Transportu Kolejowego (UTK) wszczął postępowanie administracyjne wobec prywatnego przewoźnika kolejowego RegioJet. Powodem są poważne zarzuty dotyczące naruszenia praw pasażerów w związku z masowymi odwołaniami połączeń i pozostawieniem podróżnych bez należytej pomocy. Sprawa, która wywołała oburzenie wśród tysięcy osób, może zakończyć się nałożeniem na firmę kary w wysokości nawet 5% jej rocznego obrotu.
Bezprawne praktyki i masowe odwołania
Jak wynika z oficjalnego komunikatu UTK, prezes Urzędu, dr inż. Ignacy Góra, potwierdził, że RegioJet dopuścił się praktyk naruszających interesy pasażerów, które miały charakter bezprawny. Chodzi przede wszystkim o sytuacje, w których przewoźnik odwoływał pociągi, nie zapewniając podróżnym alternatywnego transportu lub odpowiedniego wsparcia, co jest rażącym naruszeniem obowiązujących przepisów prawa krajowego i unijnego.
„Pasażerowie, którzy zakupili bilety, mieli prawo oczekiwać, że dotrą do celu. Tymczasem w wielu przypadkach zostali pozostawieni sami sobie na dworcach, bez informacji o dalszych możliwościach podróży lub rekompensacie” – komentuje rzecznik UTK. Incydent ten nie jest odosobniony i wpisuje się w szerszy problem niestabilności rozkładu jazdy obserwowany u tego przewoźnika w ostatnich miesiącach.
Skala problemu i reakcja pasażerów
Fala odwołań dotknęła przede wszystkim połączenia międzynarodowe, w tym popularne trasy do Czech i na Słowację, ale także krajowe. W mediach społecznościowych oraz na forach podróżniczych od tygodni pojawiały się dziesiątki skarg od zdesperowanych pasażerów. Relacje mówiły o braku komunikacji ze strony przewoźnika, trudnościach w uzyskaniu zwrotów za bilety oraz konieczności organizowania transportu na własną rękę, często po znacznie wyższych kosztach.
„To był kompletny chaos. Staliśmy na dworcu we Wrocławiu, a nasz pociąg po prostu został skreślony z rozkładu. W infokasei powiedziano, że mają 'problem operacyjny’. Nikt nie zaproponował autokaru, nikt nie poinformował, co mamy robić. Musieliśmy kupować bilety u innego przewoźnika” – relacjonuje jedna z poszkodowanych osób.
Groźba wysokiej kary finansowej
UTK, działając na podstawie ustawy o transporcie kolejowym, może nałożyć na RegioJet karę pieniężną. Jej górna granica to aż 5% całkowitego rocznego obrotu przedsiębiorstwa. Dla przewoźnika o znaczącej pozycji na rynku, jakim jest RegioJet, mogłoby to oznaczać kwotę idącą w dziesiątki milionów złotych. Urząd podkreśla, że wysokość ewentualnej kary będzie zależała od stopnia winy, skali naruszeń oraz ich skutków dla pasażerów.
Postępowanie ma na celu nie tylko ukaranie, ale przede wszystkim przywrócenie standardów i zaufania do transportu kolejowego. „Podstawową funkcją UTK jest ochrona praw pasażerów. Gdy przewoźnik te prawa łamie, musimy reagować stanowczo” – zaznaczył prezes Góra.
Odpowiedź RegioJet i perspektywy na przyszłość
Przedstawiciele RegioJet w wstępnych komentarzach przyznali, że w ostatnim okresie mieli do czynienia z „wyjątkowymi wyzwaniami operacyjnymi”, w tym z niespodziewanymi awariami taboru i problemami kadrowymi. Zapewnili, że pracują nad usprawnieniem komunikacji z klientami i systemem rekompensat. Firma ma prawo do odwołania się od decyzji UTK.
Eksperci branży transportowej wskazują, że sprawa RegioJet jest testem dla skuteczności polskiego systemu ochrony praw pasażera. Może też mieć wpływ na konkurencję na rynku, gdzie prywatni przewoźnicy odgrywają coraz większą rolę. Kluczowe będzie, czy nałożona kara będzie miała charakter odstraszający i czy zmusi wszystkich graczy do większej dbałości o jakość usług.
W najbliższych tygodniach UTK ma przeanalizować wszystkie zgromadzone dowody i zeznania. Decyzja w tej głośnej sprawie jest oczekiwana z niepokojem zarówno przez pasażerów, jak i cały sektor transportu szynowego w Polsce.
Foto: galeria.bankier.pl
















