W sobotę 16 maja doszło do tragicznego zdarzenia u wybrzeży Perth w Australii Zachodniej. Na popularnej wśród turystów wyspie Rottnest Island rekin zaatakował młodego mężczyznę, który w wyniku odniesionych obrażeń zmarł na miejscu. Według lokalnych służb, sprawcą był pięciometrowy żarłacz biały, jeden z najgroźniejszych drapieżników morskich.
Ataki rekinów w wodach Australii, choć rzadkie, zdarzają się regularnie. Według danych z Taronga Conservation Society, w 2023 roku odnotowano 14 niesprowokowanych ataków, z czego jeden zakończył się śmiercią. Eksperci podkreślają, że żarłacze białe często mylą ludzi ze swoimi naturalnymi ofiarami, takimi jak foki, szczególnie w okresie migracji tych ssaków.
Rottnest Island, znana z populacji torbaczy quokka, przyciąga rocznie setki tysięcy turystów. Władze wyspy po incydencie zamknęły plaże na czas identyfikacji ofiary i monitorowania ruchu rekinów. Australijskie służby ratunkowe, w tym surf life savers, regularnie patrolują wody przy użyciu dronów i śmigłowców w celu wczesnego wykrywania zagrożeń.
Specjaliści z Uniwersytetu Australii Zachodniej zwracają uwagę na rosnącą liczbę spotkań z rekinami w wyniku zmian klimatycznych i wzrostu temperatury wód oceanicznych, co wpływa na migracje drapieżników. Mimo to, ryzyko śmiertelnego ataku pozostaje statystycznie niskie – szacuje się, że wynosi około 1 do 3,7 miliona.
Rodzina ofiary została objęta opieką psychologiczną, a lokalne władze apelują o zachowanie ostrożności podczas kąpieli w rejonach, gdzie obecność rekinów jest częstsza, zwłaszcza wczesnym rankiem i o zmierzchu, gdy drapieżniki są najbardziej aktywne.
Foto: images.pexels.com













