Jak nieoficjalnie ustalili dziennikarze TVN24 i programu „Superwizjer”, prokuratura w Katowicach finalizuje wnioski o uchylenie immunitetów parlamentarnych marszałka Sejmu Szymona Hołowni oraz posłanki Monice Kobosce. Choć dokumenty są wciąż dopracowywane, ich skierowanie do Sejmu jest już przesądzone.
Szczegóły sprawy
Według informacji uzyskanych przez reporterów, wnioski dotyczą spraw, które mają związek z działalnością polityczną obojga parlamentarzystów. W przypadku Hołowni chodzi o rzekome naruszenie przepisów podczas kampanii wyborczej, natomiast Kobosce zarzuca się nieprawidłowości w finansowaniu działań poselskich. Prokuratura Okręgowa w Katowicach, która prowadzi śledztwo, nie potwierdziła oficjalnie tych doniesień, ale nie zaprzeczyła ich prawdziwości.
Kontekst polityczny
Immunitet parlamentarny jest przywilejem chroniącym posłów przed odpowiedzialnością karną bez zgody Sejmu. Jak przypomina prawnik konstytucjonalista dr hab. Marek Zubik, „uchylenie immunitetu nie jest równoznaczne z winą, ale umożliwia dalsze postępowanie sądowe”. W praktyce takie wnioski są rzadkością, a ich rozpatrzenie może zająć miesiące.
„To precedensowa sytuacja, która może wpłynąć na zaufanie do instytucji publicznych” – ocenia politolog prof. Anna Rydzewska. „Niezależnie od wyniku sprawy, samo postawienie zarzutów marszałkowi Sejmu jest wydarzeniem bezprecedensowym w III RP”.
Reakcje polityków
Ani Hołownia, ani Koboska nie skomentowali jeszcze sprawy. Rzecznik klubu Polska 2050 zapowiedział, że stanowisko zostanie przedstawione po oficjalnym wpłynięciu wniosków. Opozycja domaga się natomiast pełnej transparentności. „Jeśli zarzuty są poważne, immunitet powinien zostać uchylony” – stwierdził poseł KO.
Sprawa nabiera znaczenia w kontekście zbliżających się wyborów parlamentarnych. Eksperci podkreślają, że każdy taki wniosek może być wykorzystany politycznie, dlatego kluczowe będzie szybkie i bezstronne rozpatrzenie sprawy przez Sejm.
Foto: images.pexels.com













