Wraz z nadejściem wiosny i początkiem kwitnienia rzepaku, w środowisku rolniczym i pszczelarskim tradycyjnie wzrasta temperatura sporów. Konflikt, który co roku powraca, dotyczy stosowania środków ochrony roślin w okresie, gdy pszczoły są najbardziej aktywne. Mimo licznych kampanii edukacyjnych, wciąż pokutuje mit o tzw. „godzinach oprysków”, który – zdaniem ekspertów – nie ma odzwierciedlenia w rzeczywistych przepisach i dobrej praktyce rolniczej.
Wbrew powszechnej opinii, nie istnieją żadne sztywne, uniwersalne godziny, w których opryski są dozwolone lub zakazane. Kluczowym czynnikiem jest aktualna pogoda, faza rozwojowa roślin oraz rodzaj zastosowanego preparatu. – Wielu rolników wciąż sądzi, że wystarczy wykonać zabieg wieczorem, by pszczoły były bezpieczne. To nieprawda, ponieważ niektóre środki mogą być fitotoksyczne dla owadów zapylających nawet kilkanaście godzin po aplikacji – wyjaśnia dr hab. Anna Kostecka, specjalistka z zakresu toksykologii środowiskowej.
Dla porównania, w krajach Europy Zachodniej, takich jak Niemcy czy Holandia, powszechnie stosuje się systemy wczesnego ostrzegania i obowiązkowe zgłaszanie planowanych zabiegów. W Polsce, mimo że takie rozwiązania funkcjonują, ich przestrzeganie często pozostawia wiele do życzenia. Jak wynika z danych Instytutu Ochrony Roślin, w 2023 roku odnotowano blisko 200 przypadków zatruć pszczół, z czego większość miała miejsce właśnie w okresie kwitnienia rzepaku.
Eksperci podkreślają, że kluczem do uniknięcia strat jest dialog i wzajemne zrozumienie. – Rolnik, który informuje pszczelarza o planowanym oprysku z 48-godzinnym wyprzedzeniem, daje mu czas na zabezpieczenie uli. To nie jest kwestia dobrej woli, ale odpowiedzialności – mówi Marek Zając, prezes jednego z wojewódzkich związków pszczelarskich. W praktyce jednak, jak pokazują badania, tylko co trzeci rolnik regularnie powiadamia okolicznych pszczelarzy o planowanych zabiegach.
W obliczu rosnących wymagań rynkowych dotyczących jakości miodu i presji na zwiększanie plonów, konieczne staje się wypracowanie lokalnych porozumień. Wzorem mogą tu być inicjatywy z województwa lubelskiego, gdzie od 2021 roku działa system powiadomień SMS-owych, który znacząco zmniejszył liczbę zatruć. – To dowód na to, że nowoczesne technologie mogą pogodzić interesy obu stron – dodaje dr Kostecka.
Nadchodzące tygodnie zweryfikują, czy tegoroczny sezon będzie przebiegał w atmosferze współpracy, czy też ponownie doprowadzi do eskalacji konfliktu. Jedno jest pewne – bez zmiany mentalności i większej transparentności, mity o „złotych godzinach” będą nadal szkodzić zarówno pszczołom, jak i rolnikom.
Foto: images.pexels.com
















