Komisja Europejska oficjalnie rozpoczęła procedurę naruszenia prawa unijnego wobec Węgier i Słowacji. Powodem jest wprowadzenie przez te kraje regulacji, które zmuszają kierowców spoza ich granic do płacenia wyższych cen za paliwo niż obywatele tych państw. Zdaniem Brukseli, takie działania są niezgodne z zasadami swobodnego przepływu towarów i usług oraz zakazem dyskryminacji ze względu na narodowość.
Dyskryminacja na stacjach benzynowych
Węgry i Słowacja, w odpowiedzi na rosnące ceny paliw na rynkach światowych, wprowadziły mechanizmy, które miały chronić ich obywateli przed drastycznymi podwyżkami. Jednakże, jak wskazuje Komisja Europejska, rozwiązania te są selektywne. Obywatele tych krajów mogą tankować taniej, podczas gdy kierowcy z innych państw członkowskich UE są zmuszeni płacić stawki rynkowe, które są znacznie wyższe. W praktyce oznacza to, że na przykład polski przewoźnik jadący przez Węgry zapłaci za litr paliwa więcej niż jego węgierski odpowiednik.
Według wstępnych szacunków, różnica w cenie litra paliwa dla obcokrajowców na Węgrzech sięgała nawet 20-30 forintów (około 0,25-0,35 zł), a na Słowacji podobne mechanizmy spowodowały, że zagraniczni kierowcy płacili nawet o 10-15 eurocentów więcej za litr. To nie tylko uderza w portfele podróżnych, ale także zakłóca konkurencję na unijnym rynku transportowym.
Konsekwencje dla budżetów państw
Eksperci podkreślają, że takie praktyki mogą mieć również negatywne skutki dla samych Węgier i Słowacji. Ograniczenie dostępu do tańszego paliwa dla obcokrajowców może zniechęcać turystów i przewoźników do korzystania z tras przez te kraje, co w dłuższej perspektywie uderzy w ich gospodarki. Przykładowo, w 2023 roku Węgry odwiedziło ponad 15 milionów turystów, z czego znaczna część podróżowała samochodami. Wyższe ceny paliw mogą skłonić ich do wyboru alternatywnych tras, omijających ten kraj.
Komisja Europejska dała Węgrom i Słowacji dwa miesiące na udzielenie odpowiedzi i przedstawienie argumentów. Jeśli nie uda im się przekonać Brukseli, sprawa może trafić do Trybunału Sprawiedliwości UE, co grozi karami finansowymi sięgającymi milionów euro. To już kolejne postępowanie wobec tych państw – wcześniej Unia kwestionowała m.in. węgierskie przepisy dotyczące praworządności oraz słowackie regulacje w sprawie mediów.
„Unia Europejska stoi na straży równości wszystkich obywateli. Dyskryminacja cenowa ze względu na narodowość jest niedopuszczalna i musi być natychmiast wyeliminowana” – powiedział rzecznik KE ds. rynku wewnętrznego.
Sprawa ta wpisuje się w szerszy kontekst napięć między Brukselą a państwami Europy Środkowo-Wschodniej, które często wprowadzają własne, protekcjonistyczne rozwiązania w odpowiedzi na kryzysy gospodarcze. Zdaniem analityków, podobne mechanizmy mogą pojawić się w innych krajach regionu, jeśli UE nie zareaguje stanowczo.
Foto: images.pexels.com
















