Mimo że w ostatnich tygodniach notowany jest sezonowy spadek zachorowań wśród drobiu, wciąż pojawiają się nowe ogniska groźnych chorób. Jak poinformował Główny Inspektorat Weterynarii, w ciągu ostatnich siedmiu dni potwierdzono cztery nowe przypadki grypy ptaków oraz rzekomego pomoru drobiu. Łączne straty w stadach wynoszą prawie 150 tysięcy sztuk.
Grypa ptaków wciąż groźna
Wirus grypy ptaków H5N1 został wykryty w dwóch gospodarstwach w województwie wielkopolskim oraz jednym na Mazowszu. Łącznie utylizacji poddano około 90 tysięcy kur niosek i brojlerów. Jak tłumaczy prof. Jan Kowalski, epidemiolog weterynaryjny z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu: „Wirus krąży w środowisku dzikiego ptactwa, a niskie temperatury sprzyjają jego przetrwaniu. Dlatego nawet przy spadku liczby ognisk, ryzyko pozostaje wysokie”.
Rzekomy pomór drobiu – nowe ognisko
Rzekomy pomór drobiu (choroba Newcastle) potwierdzono w stadzie liczącym około 58 tysięcy ptaków w województwie lubelskim. To pierwszy tak duży przypadek w tym regionie od kilku miesięcy. Choroba jest wysoce zakaźna i może prowadzić do 100% śmiertelności w niezaszczepionych stadach. Władze weterynaryjne wprowadziły strefy zapowietrzone i nakazały wybicie całego stada.
Konsekwencje dla hodowców
Straty finansowe hodowców są ogromne. Odszkodowania z budżetu państwa pokrywają jedynie część kosztów utylizacji i utraconych dochodów. Jak podaje Krajowa Rada Drobiarstwa, w 2024 roku w Polsce zlikwidowano już ponad 2 miliony ptaków z powodu chorób. Hodowcy apelują o zaostrzenie procedur bioasekuracji i szybsze reagowanie na pierwsze objawy.
Eksperci zalecają, aby w okresie jesienno-zimowym szczególnie uważnie monitorować stada i unikać kontaktu z dzikim ptactwem. W przypadku podejrzenia choroby należy niezwłocznie zgłosić to powiatowemu lekarzowi weterynarii.
Foto: images.pexels.com













