Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia wydał nieprawomocny wyrok w sprawie Roberta Bąkiewicza, lidera środowisk narodowych. Uznano go za winnego spowodowania lekkiego uszczerbku na zdrowiu Andżeliki Domańskiej, aktywistki związanej z ruchami pro-choice. Zdarzenie miało miejsce podczas protestów w 2020 roku, które wybuchły po orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego zaostrzającym prawo aborcyjne.
Według ustaleń sądu, Bąkiewicz miał dopuścić się czynu wobec kobiety, co skutkowało obrażeniami ciała. Wyrok jest nieprawomocny, co oznacza, że stronom przysługuje prawo do apelacji. Sprawa ta wpisuje się w szerszy kontekst napięć społecznych i politycznych, jakie towarzyszyły protestom w Polsce w 2020 roku. Wówczas doszło do wielu starć między uczestnikami manifestacji a osobami o przeciwstawnych poglądach.
Eksperci zwracają uwagę, że przypadki wzajemnych oskarżeń i procesów sądowych z tego okresu są liczne, a ich rozstrzygnięcia często budzą kontrowersje. W ocenie prawników, wyrok wobec Bąkiewicza może mieć wpływ na dalsze postępowania dotyczące podobnych zdarzeń. Sprawa ta pokazuje, jak ważne jest rzetelne i niezależne dochodzenie sprawiedliwości w przypadkach naruszenia nietykalności cielesnej, niezależnie od poglądów politycznych stron.
Andżelika Domańska, poszkodowana w zdarzeniu, od lat angażuje się w działalność na rzecz praw kobiet i jest rozpoznawalną postacią w środowisku aktywistycznym. Jej sprawa stała się symbolem walki o odpowiedzialność za przemoc podczas protestów. Obecnie strony mają czas na złożenie apelacji, co może przedłużyć postępowanie o kolejne miesiące.
Foto: images.pexels.com
















