Kulig za samochodem – ryzykowna tradycja i surowe konsekwencje
Zima i śnieg kojarzą się wielu osobom z kuligami. Tradycyjne sanie ciągnięte przez konie to jednak coraz rzadszy widok. Niestety, w niektórych regionach wciąż można spotkać niebezpieczną praktykę organizowania kuligów za pojazdami mechanicznymi, takimi jak samochody osobowe, ciągniki czy quady. Policja i eksperci ds. bezpieczeństwa drogowego ostrzegają: takie działania są nie tylko skrajnie nieodpowiedzialne, ale stanowią także wykroczenie przeciwko przepisom i mogą skończyć się wysokimi mandatami.
Co mówią przepisy?
Zgodnie z art. 60 ustawy Prawo o ruchu drogowym, zabrania się ciągnięcia za pojazdem osoby na nartach, sankach, wrotkach lub innym podobnym urządzeniu. Przepis ten jest jednoznaczny i nie pozostawia wątpliwości. Jazda na sankach zaczepionych do haka holowniczego samochodu czy quadu na drodze publicznej jest więc działaniem niezgodnym z prawem.
Kierujący pojazdem jest odpowiedzialny nie tylko za siebie, ale także za bezpieczeństwo innych uczestników ruchu. Ciągnięcie za pojazdem osób na sankach stwarza realne i poważne zagrożenie – podkreśla rzecznik jednej z komend policji.
Jakie kary grożą kierowcy?
Funkcjonariusze mogą ukarać kierowcę, który organizuje taki kulig, na kilka sposobów. Podstawą jest mandat za „stwarzanie zagrożenia w ruchu drogowym”. Wysokość grzywny może sięgać nawet 500 złotych. W praktyce jednak konsekwencje mogą być poważniejsze.
- Mandat karny: Do 500 zł za stwarzanie zagrożenia.
- Punkty karne: 10 punktów, które zostaną dopisane do konta kierowcy.
- Odpowiedzialność cywilna: W przypadku wypadku i odniesienia obrażeń przez uczestników kuligu, kierowca musi liczyć się z roszczeniami odszkodowawczymi.
- Odpowiedzialność karna: Jeśli w wyniku takiej zabawy dojdzie do nieszczęścia, sprawca może odpowiadać przed sądem, np. za spowodowanie wypadku z obrażeniami ciała.
Warto dodać, że sankcje mogą dotknąć także osoby biorące udział w takim kuligu, które mogą zostać ukarane mandatem za narażenie siebie i innych na niebezpieczeństwo.
Dlaczego to tak niebezpieczne?
Ryzyko związane z ciągnięciem sanek za pojazdem jest ogromne. Kierowca samochodu ma ograniczoną widoczność i kontrolę nad tym, co dzieje się z osobami na sankach z tyłu. Wystarczy gwałtowniejszy manewr, hamowanie, nierówność na drodze lub poślizg, aby doszło do tragicznego w skutkach wypadku. Osoby na sankach są całkowicie bezbronne – nie mają żadnej ochrony w przypadku zderzenia z innym pojazdem, drzewem czy słupem.
Bezpieczna alternatywa
Miłośnicy zimowych atrakcji powinni pamiętać, że kulig to wspaniała tradycja, ale musi być organizowany w sposób bezpieczny i zgodny z prawem. Jedynym dopuszczalnym i bezpiecznym sposobem jest kulig ciągnięty przez konie, organizowany na wyznaczonych, zamkniętych dla ruchu drogowego terenach, np. na polach lub w specjalnie przygotowanych ośrodkach. Wtedy możemy cieszyć się zimową zabawą, nie narażając nikogo na niebezpieczeństwo i unikając dotkliwych kar.
Pamiętajmy, że droga publiczna nie jest placem zabaw. Odpowiedzialność za bezpieczeństwo leży po stronie każdego kierowcy. Zanim pomysł na „szybki kulig” za samochodem wyda się komukolwiek atrakcyjny, warto pomyśleć o zdrowiu, życiu i konsekwencjach prawnych.
Foto: www.unsplash.com
















