Rozbieżności w danych z amerykańskiego rynku pracy
Opublikowane w miniony piątek dane dotyczące zatrudnienia w Stanach Zjednoczonych wywołały mieszane reakcje wśród analityków. Z jednej strony oficjalny przyrost miejsc pracy okazał się wyższy od prognoz, jednak głębsza analiza ujawnia szereg niepokojących sygnałów, które podważają optymistyczną narrację o sile gospodarki.
Spadek zatrudnienia przy wzroście etatów
Kluczowym paradoksem jest fakt, że znacznemu wzrostowi liczby nowych etatów w sektorach takich jak opieka zdrowotna czy hotelarstwo towarzyszył spadek ogólnej liczby pracujących. Ekonomiści zwracają uwagę, że może to wynikać z rosnącego zjawiska wieloetatowości – Amerykanie podejmują dodatkowe prace, by związać koniec z końcem, co sztucznie zawyża statystyki tworzenia nowych miejsc pracy. „Obserwujemy sytuację, w której jedna osoba zajmuje dwa stanowiska, co nie jest równoznaczne z poprawą sytuacji na rynku pracy” – komentuje dr Anna Kowalska, ekonomistka z Uniwersytetu Warszawskiego.
Zaskakująco niska dynamika płac
Drugim zaskoczeniem dla rynków finansowych była dynamika wynagrodzeń, która okazała się niższa od oczekiwań. W warunkach teoretycznie niskiego bezrobocia presja płacowa powinna rosnąć, tymczasem wzrost płac godzinowych wyraźnie wyhamował. Może to sugerować, że pracodawcy, obawiając się spowolnienia gospodarczego, niechętnie podnoszą pensje, mimo trudności z rekrutacją. „To typowy objaw rynku, który stygnie. Firmy wolą zatrudniać pracowników na niepełne etaty lub za niższe stawki, niż angażować się w długoterminowe podwyżki” – dodaje Kowalska.
Reakcja Rezerwy Federalnej
Opublikowane dane stawiają Rezerwę Federalną w trudnej sytuacji. Z jednej strony lepszy od oczekiwań przyrost miejsc pracy może być argumentem dla zwolenników utrzymania wysokich stóp procentowych w celu walki z inflacją. Z drugiej strony słabnąca dynamika płac i spadek liczby pracujących to sygnały ostrzegawcze, które mogą skłonić bank centralny do rozważenia obniżek kosztu pieniądza wcześniej, niż zakładano. Rynek terminowy obecnie wycenia pierwszą obniżkę stóp na wrzesień, jednak coraz więcej głosów wskazuje na to, że może ona nastąpić już w lipcu.
Kontekst globalny i perspektywy
Sytuacja na amerykańskim rynku pracy ma bezpośrednie przełożenie na globalną gospodarkę, w tym na Polskę. Słabnący popyt w USA może oznaczać mniejsze zamówienia dla polskich eksporterów, szczególnie w sektorze motoryzacyjnym i meblarskim. Ponadto decyzje Fed wpływają na kurs dolara, co z kolei oddziałuje na ceny surowców i notowania złotego. W najbliższych tygodniach kluczowe będą kolejne odczyty, w tym dane o inflacji CPI i PPI, które pozwolą lepiej ocenić kondycję największej gospodarki świata.
Foto: images.pexels.com













