Właściciele nieruchomości w Polsce mogą bez obaw pozbywać się bożodrzewu gruczołowatego, jednego z najbardziej inwazyjnych drzew w Europie. Roślina ta, znana również jako ailant, została oficjalnie wpisana na listę gatunków obcych, których uprawa i rozmnażanie są zakazane. Decyzja ta wynika z rosnącego zagrożenia dla lokalnej bioróżnorodności.
Czym jest bożodrzew gruczołowaty?
Bożodrzew gruczołowaty (Ailanthus altissima) pochodzi z Azji Wschodniej, ale od dziesięcioleci rozprzestrzenia się w Europie i Ameryce Północnej. Charakteryzuje się szybkim wzrostem – może osiągać nawet 2 metry rocznie – oraz odpornością na zanieczyszczenia i suszę. Niestety, te cechy sprawiają, że wypiera rodzime gatunki, takie jak dęby czy lipy, tworząc gęste zarośla uniemożliwiające rozwój innych roślin.
Dlaczego jest tak niebezpieczny?
Ekolodzy alarmują, że bożodrzew gruczołowaty nie tylko konkuruje o zasoby, ale także wydziela substancje chemiczne, które hamują wzrost sąsiednich roślin. Według danych Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska, w Polsce odnotowano już setki przypadków jego inwazji, szczególnie w miastach i na terenach kolejowych. „To drzewo jest jak chwast – trudno je wykorzenić, a jego nasiona są przenoszone przez wiatr i ptaki” – mówi dr Anna Kowalska, botanik z Uniwersytetu Warszawskiego.
Co mogą zrobić właściciele działek?
Zgodnie z nowymi przepisami, wycinka bożodrzewu nie wymaga pozwolenia ani zgłoszenia. Właściciele mogą usuwać go samodzielnie, jednak eksperci zalecają ostrożność. „Korzenie tego drzewa są bardzo głębokie, a nawet mały fragment pozostawiony w ziemi może odrosnąć” – ostrzega Kowalska. Dlatego zaleca się stosowanie herbicydów lub wynajęcie profesjonalnej firmy. Co więcej, warto pamiętać, że usunięte drzewo należy zutylizować w sposób uniemożliwiający jego dalsze rozprzestrzenianie się.
W całej Europie bożodrzew jest uznawany za jeden z 100 najbardziej inwazyjnych gatunków. Jego kontrola kosztuje miliony euro rocznie, a w niektórych krajach, jak Włochy czy Francja, wprowadzono już programy jego zwalczania. W Polsce podobne działania są w fazie planowania. Tymczasem każdy właściciel działki może przyczynić się do ochrony lokalnej przyrody, usuwając to drzewo ze swojego terenu.
Foto: images.pexels.com













