W ostatnich tygodniach obserwujemy na rynkach finansowych pewien paradoks. Podczas gdy ceny gazu ziemnego, kluczowego surowca dla produkcji nawozów azotowych, odnotowały miesięczny spadek, ceny samych nawozów wciąż utrzymują się na wysokim poziomie lub nawet rosną. Zjawisko to budzi zrozumiałe zaniepokojenie wśród rolników i analityków sektora rolnego. Aby zrozumieć tę pozorną sprzeczność, należy przyjrzeć się szerszemu kontekstowi rynkowemu i czynnikom, które kształtują ceny w łańcuchu dostaw.
Dane rynkowe: krótkoterminowa ulga vs. długoterminowy trend
Według danych platformy Trading Economics, holenderski kontrakt terminowy na gaz ziemny TTF, będący europejskim benchmarkiem, w ciągu miesiąca potaniał o niemal 19 procent. To bez wątpienia pozytywna informacja, która może dawać nadzieję na odciążenie energochłonnego przemysłu. Jednakże, gdy spojrzymy na szerszą perspektywę, obraz staje się mniej optymistyczny. W porównaniu z początkiem bieżącego roku gaz jest nadal o około 50 procent droższy. Rok do roku odnotowujemy wzrost cen o 19 procent. Oznacza to, że chwilowy spadek nie niweluje ogromnych podwyżek, które miały miejsce w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy, napędzanych m.in. geopolityczną niestabilnością po inwazji Rosji na Ukrainę.
Koszt produkcji a cena końcowa nawozu
Gaz ziemny stanowi nawet 70-80 procent kosztów zmiennych w produkcji amoniaku, który jest podstawowym składnikiem nawozów azotowych, takich jak mocznik czy saletra amonowa. Producenci nawozów działają w oparciu o długoterminowe kontrakty na surowce oraz muszą uwzględniać zapasy zakupione wcześniej po wyższych cenach. Nawet jeśli cena gazu spada na giełdzie, to realny koszt produkcji dla zakładów chemicznych w danym momencie może wciąż odzwierciedlać wyższe średnie ceny z poprzednich kwartałów.
Ponadto, na ostateczną cenę nawozów wpływają inne, nie mniej ważne czynniki:
- Koszty energii elektrycznej: Procesy produkcyjne są niezwykle energochłonne, a ceny prądu w Europie, choć ustabilizowane, pozostają historycznie wysokie.
- Koszty logistyki i transportu: Globalne łańcuchy dostaw wciąż borykają się z wyzwaniami, a koszty frachtu morskiego, choć niższe niż w szczycie pandemii, są wyższe niż w okresie przed 2020 rokiem.
- Kursy walut: Dla polskich odbiorców kluczowy jest kurs złotego do euro i dolara, ponieważ większość surowców i gotowych nawozów jest wyceniana w tych walutach. Osłabienie złotego bezpośrednio winduje ceny w kraju.
- Popyt globalny i sezonowość: W wielu regionach świata trwają lub rozpoczynają się sezony nawozowe, co podbija globalny popyt. Chiny, będące wielkim producentem i eksporterem, czasowo ograniczają wywóz, by zabezpieczyć własny rynek, co dodatkowo napina podaż.
Perspektywy dla rolników i gospodarki
Dla polskich rolników sytuacja jest wyjątkowo trudna. Wysokie ceny nawozów bezpośrednio przekładają się na koszty produkcji roślinnej, co z kolei może wpływać na ceny żywności w dłuższej perspektywie, podsycając inflację. Niektórzy producenci mogą decydować się na ograniczenie stosowania nawozów, co grozi niższymi plonami. Eksperci wskazują, że dla trwałego obniżenia cen nawozów potrzebna jest dłuższa stabilizacja na rynku gazu oraz odbudowa pewności geopolitycznej, która pozwoli na swobodny handel surowcami. Krótkoterminowe wahania notowań giełdowych gazu są ważnym sygnałem, ale nie przełożą się natychmiast na tańsze worki z nawozem w punktach sprzedaży. Konieczne jest śledzenie trendów średnio- i długoterminowych oraz polityki rolnej, która może łagodzić skutki tych zawirowań dla najważniejszego ogniwa – producentów żywności.
Analiza rynku wskazuje, że ceny nawozów są wypadkową skomplikowanej mieszanki czynników: historycznych kosztów surowców, globalnego popytu, kosztów operacyjnych i niestabilności geopolitycznej. Chwilowy spadek ceny jednego komponentu nie jest w stanie szybko odwrócić utrwalonego trendu cenowego.
Foto: pliki.farmer.pl
















