W centralnej Polsce, na terenie Wielkopolski oraz Kujaw, plantacje jęczmienia ozimego borykają się z poważnymi problemami po tegorocznej zimie. W wielu przypadkach rośliny ledwo przetrwały niskie temperatury, a część pól wymagać będzie całkowitej likwidacji. Głównym powodem jest brak sprzyjających warunków do pobierania azotu, co znacząco ograniczyło regenerację upraw.
Jak informują rolnicy i doradcy rolni, łany są obecnie rzadkie i niskie – wiele roślin osiąga zaledwie około 40 centymetrów wysokości. Co więcej, już w drugiej dekadzie maja obserwuje się przedwczesne kłoszenie, co świadczy o silnym stresie roślin i utracie potencjału plonotwórczego. Taka sytuacja oznacza, że plony będą znacznie niższe od oczekiwanych, a w skrajnych przypadkach zbiory mogą być nieopłacalne.
Eksperci z Instytutu Uprawy, Nawożenia i Gleboznawstwa w Puławach zwracają uwagę, że podobne zjawiska występowały w latach 2012 i 2017, gdy po ostrych zimach notowano straty w oziminach sięgające nawet 30% powierzchni. W tym roku dodatkowym czynnikiem ryzyka była niestabilna pogoda w marcu i kwietniu, która uniemożliwiła skuteczne nawożenie azotem. Zaleca się, aby plantatorzy jak najszybciej dokonali oceny stanu upraw i w razie potrzeby rozważyli przesiewy na rośliny jare, takie jak owies czy kukurydza na kiszonkę.
W kontekście całego sezonu warto przypomnieć, że jęczmień ozimy jest wrażliwy na przymrozki wiosenne oraz niedobór składników pokarmowych. Tegoroczne doświadczenia pokazują, że nawet przy dobrym starcie jesiennym, zima i wczesna wiosna mogą zniweczyć wysiłki rolników. Dalsze decyzje agrotechniczne powinny być podejmowane indywidualnie, z uwzględnieniem lokalnych warunków glebowych i prognoz pogody.
Foto: images.pexels.com













