Niemiecki model wsparcia dla biogazowni, który przez lata był wzorem dla Europy, przeżywa obecnie poważne trudności. Zmiany w tamtejszym systemie taryf gwarantowanych i rosnące koszty surowców sprawiły, że wiele instalacji w Niemczech działa na granicy opłacalności. Dla Polski to jednak nie tylko ostrzeżenie, ale przede wszystkim ogromna szansa na przyspieszenie rozwoju rodzimego rynku biogazu i biometanu.
Niemieckie turbulencje jako lekcja dla Polski
Niemcy, które od 2000 roku dynamicznie rozwijały biogazownie dzięki ustawie o odnawialnych źródłach energii (EEG), dziś mierzą się z konsekwencjami przeregulowania i uzależnienia od jednego modelu finansowania. Wiele małych i średnich biogazowni w Bawarii czy Dolnej Saksonii boryka się z problemami ekonomicznymi, a nowe inwestycje są wstrzymywane. Według danych Niemieckiego Stowarzyszenia Biogazu, w 2023 roku liczba nowo uruchomionych instalacji spadła o 40% w porównaniu z rokiem 2020. To dowód na to, że nawet sprawdzone mechanizmy mogą zawieść, jeśli nie są elastyczne i nie uwzględniają zmieniających się realiów rynkowych.
Polska ma szansę uniknąć błędów Zachodu
Polscy rolnicy i przedsiębiorcy stoją przed unikalną okazją, by budować sektor biogazowy od podstaw, ale mądrzej. Zamiast kopiować niemieckie rozwiązania, warto postawić na dywersyfikację substratów – np. wykorzystanie odpadów rolniczych, osadów ściekowych czy resztek z przemysłu spożywczego – oraz na lokalne łańcuchy dostaw. Kluczowe znaczenie ma też wsparcie ze strony Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚiGW), który od 2021 roku uruchomił kilka programów dotacyjnych i pożyczkowych dla biogazowni, w tym priorytetowy program „Energia dla Wsi”.
„Polska ma potencjał, by stać się europejskim liderem w produkcji biometanu – pod warunkiem, że system wsparcia będzie stabilny i przewidywalny na co najmniej 10-15 lat” – mówi dr inż. Krzysztof Kowalski, ekspert ds. OZE z Instytutu Energetyki Odnawialnej.
Biometan – zielone paliwo przyszłości
Biometan, czyli oczyszczony biogaz o jakości gazu ziemnego, może być z powodzeniem wtłaczany do sieci gazowej lub wykorzystywany jako paliwo w transporcie. W Polsce działa już kilkanaście instalacji biometanowych, ale to wciąż kropla w morzu potrzeb. Dla porównania, w Niemczech takich instalacji jest ponad 200, a we Francji – ponad 600. Różnica wynika przede wszystkim z poziomu wsparcia publicznego i uproszczenia procedur administracyjnych. Polski rząd, poprzez nowelizację ustawy o OZE w 2023 roku, uprościł nieco proces uzyskiwania pozwoleń, ale eksperci wskazują, że nadal potrzeba więcej działań systemowych.
Co to oznacza dla rolników?
Dla rolników biogazownia to nie tylko źródło dodatkowego dochodu, ale także sposób na zagospodarowanie odpadów (np. gnojowicy czy słomy) i produkcję wartościowego nawozu – pofermentu. W dobie rosnących cen nawozów sztucznych i zaostrzających się norm środowiskowych (np. dyrektywa azotanowa) biogazownie stają się narzędziem realnie poprawiającym rentowność gospodarstw. Dodatkowo, energia elektryczna i ciepło z biogazu mogą pokryć potrzeby własne gospodarstwa, uniezależniając je od wahań cen prądu.
Podsumowując: niemiecki kryzys biogazowy to dla Polski sygnał, by działać rozważnie, ale szybko. Inwestycje w biogaz i biometan, wsparte odpowiednimi programami NFOŚiGW i stabilnym prawem, mogą nie tylko wzmocnić bezpieczeństwo energetyczne kraju, ale też dać polskim rolnikom realną przewagę konkurencyjną w Unii Europejskiej.
Foto: images.pexels.com













