Minister edukacji Barbara Nowacka poinformowała, że dyrektor Centralnej Komisji Egzaminacyjnej rozważa złożenie zawiadomienia do prokuratury w związku z pojawieniem się w internecie zdjęć fragmentów arkusza maturalnego z języka polskiego. Do zdarzenia doszło podczas poniedziałkowego egzaminu, a zdjęcia szybko rozprzestrzeniły się w mediach społecznościowych.
Reakcja ministerstwa i CKE
Według słów Nowackiej, CKE prowadzi obecnie szczegółową analizę okoliczności wycieku. Choć ministerstwo zapewnia, że bezpieczeństwo całego systemu egzaminacyjnego nie jest zagrożone, to jednak każdy przypadek naruszenia procedur jest traktowany z najwyższą powagą. W przeszłości podobne incydenty zdarzały się rzadko, ale zawsze skutkowały unieważnieniem egzaminów dla osób zamieszanych w proceder.
Skala problemu i konsekwencje
Eksperci z dziedziny edukacji zwracają uwagę, że nawet pojedyncze zdjęcia arkuszy mogą mieć poważne konsekwencje dla rzetelności egzaminów. „Jeśli zdjęcia trafiły do sieci podczas trwania egzaminu, mogły zostać wykorzystane przez osoby piszące w późniejszych godzinach, co stanowiłoby naruszenie zasad” – mówi dr Anna Kowalska, specjalistka ds. polityki edukacyjnej. W skrajnych przypadkach może to doprowadzić do unieważnienia całej sesji maturalnej w danej szkole lub nawet w całym regionie.
Kontekst historyczny
W Polsce procedury bezpieczeństwa egzaminów maturalnych są stale udoskonalane od czasu głośnej afery z 2012 roku, kiedy to doszło do masowego wycieku arkuszy. Od tego czasu CKE wprowadziła m.in. system kodów kreskowych na arkuszach oraz obowiązek zdawania telefonów komórkowych przed wejściem na salę. Mimo to, jak pokazuje obecny incydent, całkowite wyeliminowanie ryzyka jest trudne.
Minister Nowacka zapowiedziała, że jeśli dojdzie do postępowania prokuratorskiego, jego wyniki zostaną upublicznione, a osoby odpowiedzialne poniosą konsekwencje prawne. Tymczasem CKE apeluje do uczniów i nauczycieli o zgłaszanie wszelkich nieprawidłowości.
Foto: images.pexels.com













