Chińskie ministerstwo handlu ogłosiło, że od maja tego roku aż 53 z 54 państw afrykańskich będzie mogło prowadzić handel z Chinami bez ponoszenia opłat celnych. To przełomowa decyzja, która znacząco zmienia układ sił gospodarczych na globalnej scenie. Program nie obejmuje jedynie Eswatini – kraju, który w dalszym ciągu utrzymuje oficjalne relacje dyplomatyczne z Tajwanem.
Kto zyskuje, kto traci?
Wśród beneficjentów znalazły się zarówno gospodarki surowcowe, takie jak Nigeria czy Angola, jak i szybko rozwijające się państwa, jak Kenia czy Ghana. Analitycy podkreślają, że decyzja Pekinu ma przede wszystkim charakter strategiczny. Chiny, które od lat inwestują w Afryce w ramach inicjatywy Pasa i Szlaku, umacniają swoją pozycję kosztem Stanów Zjednoczonych i Unii Europejskiej. Według danych Międzynarodowego Funduszu Walutowego, w 2023 roku wymiana handlowa między Chinami a Afryką osiągnęła wartość ponad 250 miliardów dolarów, co stanowi wzrost o 12% w porównaniu z rokiem poprzednim.
Eswatini jako symbol podziału
Wykluczenie Eswatini z programu nie jest przypadkowe. To ostatnie państwo afrykańskie, które utrzymuje formalne stosunki z Tajwanem, uznawanym przez Chiny za zbuntowaną prowincję. Pekin konsekwentnie stosuje politykę „jednych Chin”, a zniesienie ceł dla pozostałych krajów kontynentu można postrzegać jako narzędzie nacisku dyplomatycznego. Profesor Li Wei z Uniwersytetu Pekińskiego, specjalizujący się w stosunkach międzynarodowych, komentuje: „Chiny nie tylko oferują korzyści ekonomiczne, ale także budują sieć lojalnych partnerów politycznych. To klasyczna gra o wpływy, w której gospodarka staje się bronią”.
Rywalizacja z Zachodem
Decyzja Pekinu wpisuje się w szerszy kontekst rywalizacji między Chinami a Stanami Zjednoczonymi. Waszyngton w ostatnich latach wprowadził protekcjonistyczne cła na wiele chińskich produktów, co skłoniło Pekin do poszukiwania nowych rynków zbytu. Afryka, z jej bogactwem surowców naturalnych i rosnącą klasą średnią, staje się naturalnym polem tej rywalizacji. BBC zwraca uwagę, że ChRL przedstawia się jako przyjazny partner gospodarczy, w przeciwieństwie do stosujących protekcjonizm USA. W praktyce oznacza to, że afrykańskie towary, takie jak kakao, diamenty czy ropa naftowa, będą mogły trafiać na chiński rynek bez dodatkowych opłat, co może obniżyć ich ceny nawet o 20-30%.
Dla afrykańskich przedsiębiorców to szansa na wzrost eksportu i rozwój lokalnych gospodarek. Jednak eksperci ostrzegają, że długoterminowe skutki tej polityki mogą być mieszane. Z jednej strony zwiększy się dostęp do chińskiego rynku, z drugiej – afrykańskie kraje staną się jeszcze bardziej uzależnione od jednego partnera handlowego. W 2022 roku Chiny były już największym partnerem handlowym Afryki, odpowiadając za 18% całego handlu kontynentu. Po zniesieniu ceł ten udział może wzrosnąć do 25% w ciągu najbliższych pięciu lat.
Foto: images.pexels.com
















