Choć areał uprawy ziemniaków w Polsce systematycznie maleje i obecnie wynosi około 200 tysięcy hektarów, roślina ta wciąż odgrywa istotną rolę w rolnictwie. Jednym z najważniejszych, a zarazem najbardziej charakterystycznych zabiegów agrotechnicznych jest redlenie. Polega ono na formowaniu wałów ziemi wokół roślin, co ma bezpośredni wpływ na wielkość i zdrowotność plonów.
Po co wykonuje się redlenie?
Redlenie spełnia kilka funkcji. Przede wszystkim chroni młode bulwy przed działaniem światła – pod wpływem promieni słonecznych ziemniaki zielenieją i stają się trujące z powodu nagromadzenia solaniny. Ponadto wały ziemi ułatwiają rozwój systemu korzeniowego i stolonów, poprawiają napowietrzenie gleby oraz ograniczają rozwój chwastów. W regionach o dużych opadach deszczu redliny pomagają odprowadzać nadmiar wody, co zapobiega gniciu bulw.
Kiedy i jak redlić ziemniaki?
Zabieg wykonuje się zazwyczaj dwukrotnie w sezonie. Pierwsze redlenie przypada na fazę, gdy rośliny osiągają wysokość około 10–15 cm. Drugie – po kolejnych 2–3 tygodniach, gdy krzewy mają już 25–30 cm. Ważne, aby redlić na wilgotnej glebie – sucha ziemia kruszy się i nie tworzy trwałych wałów. W praktyce rolnicy używają specjalnych obsypników lub redlic montowanych do ciągnika, choć w małych uprawach wciąż spotyka się redlenie ręczne motyką.
Konsekwencje zaniedbania zabiegu
Brak redlenia lub jego opóźnienie prowadzi do ekspozycji bulw na światło, co obniża ich wartość handlową i zdrowotną. Zwiększa się też ryzyko porażenia przez choroby grzybowe, takie jak zaraza ziemniaka, która w wilgotnych latach może zniszczyć nawet 30% plonów. Dlatego, mimo że zabieg wymaga czasu i nakładów, jest niezbędny dla uzyskania wysokiej jakości ziemniaków – zarówno konsumpcyjnych, jak i skrobiowych.
Foto: images.pexels.com













