More forecasts: Weather Warsaw 30 days
Home / Wielkopolska / Rolnik z Kruczynka: plan ogólny gminy może zablokować rozwój gospodarstwa

Rolnik z Kruczynka: plan ogólny gminy może zablokować rozwój gospodarstwa

Rolnik z Kruczynka: plan ogólny gminy może zablokować rozwój gospodarstwa

Rodzinne gospodarstwo pod presją nowych przepisów

Tomasz Bąk prowadzi rodzinne gospodarstwo rolne w Kruczynku, w gminie Nowe Miasto nad Wartą, w powiecie średzkim (województwo wielkopolskie). Jego gospodarstwo liczy 100 hektarów i jest kontynuacją tradycji sięgającej trzech pokoleń. Rolnik zajmuje się hodowlą trzody chlewnej w cyklu otwartym – utrzymuje około 300 sztuk – oraz bydła opasowego rasy charolaise, którego stado liczy około 50 sztuk.

Obawy o przyszłość siedliska

Projekt planu ogólnego przygotowany przez Urząd Gminy w Nowym Mieście nad Wartą wzbudza niepokój rolnika. Jego zdaniem nowe zapisy mogą uniemożliwić rozbudowę siedliska. Działka o powierzchni 2 hektarów teoretycznie pozwalałaby na dalszą infrastrukturę, ale zdaniem Bąka plan może to zablokować. „Jeśli plan ogólny zostanie przyjęty w formie, w której został nam przedstawiony, to już nigdy, nic nie będziemy mogli zbudować” – mówi rolnik.

Bąk nie zdążył jeszcze postawić silosów na kiszonkę ani wylać płyty obornikowej, której wymaga Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Brak tych inwestycji może skutkować karami finansowymi. Nawet postawienie hali namiotowej może okazać się niemożliwe. „Myślałem, że córka będzie prowadzić to gospodarstwo i że może coś dostawimy, jak sytuacja finansowa się poprawi, a wychodzi na to, że nawet hali namiotowej nie będziemy mogli postawić” – dodaje.

Trudna sytuacja w hodowli trzody chlewnej

Rolnik zwraca uwagę na niską opłacalność produkcji trzody chlewnej. Prosię kosztuje 400 zł, a tucznik sprzedawany jest po 4,00 zł/kg. Bąk przewiduje, że do grudnia cena może spaść do 3,00 zł/kg. „Trzymam te świnie dla tradycji, bo ten, kto raz je zlikwiduje, już do tego nie wraca” – twierdzi. W gminie coraz mniej gospodarstw zajmuje się hodowlą, a nowe ograniczenia mogą całkowicie zahamować rozwój tych, które jeszcze funkcjonują.

Hodowla bydła i nadzieje na przyszłość

Równolegle Bąk rozwija hodowlę bydła mięsnego rasy charolaise, ale na razie skupia się na powiększaniu stada, co nie przynosi dużych zysków. Rolnik ma nadzieję, że w 2026 roku zarobi na uprawie kukurydzy. Ostatni raz zadowalające zyski z produkcji rolnej osiągnął ponad 6 lat temu. „Karzą nas za to, że dużo robimy. Im więcej robimy, tym bardziej nas karzą” – komentuje.

Perspektywy i praca poza gospodarstwem

Bąk nie wyklucza, że jeśli sytuacja się nie poprawi, będzie musiał szukać pracy na etacie. Dotychczas utrzymywał się wyłącznie z gospodarstwa. „Jeśli zlikwiduję gospodarstwo, to gdzieś będę musiał pójść do pracy. Mogę iść pracować do kogoś, ale wtedy mogę też zabrać pracę temu przysłowiowemu miastowemu i tego już nikt nie rozumie” – kończy. Rolnik czeka na ostateczny kształt planu ogólnego i liczy, że gmina uwzględni argumenty rolników. Zapytaliśmy Urząd Gminy w Nowym Mieście nad Wartą o stanowisko w tej sprawie – odpowiedź opublikujemy, gdy tylko ją otrzymamy.

Źródło: Agropolak.pl

Fot. Pexels / Denniz Futalan

Tagi:

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *